Finansowanie wyborów wymaga zmian
Obyczaj demokracji obywatelskiej kształtuje się przez wieki. Niedopuszczalne jest jednak sprowadzenie wyborów samorządowych do walki między autorytarnymi liderami wielkich partii politycznych.
@RY1@i02/2010/200/i02.2010.200.092.002a.001.jpg@RY2@
Jarosław Kapsa, Urząd Miejski w Częstochowie
Wójt lub burmistrz na swoją reelekcję pracuje cztery lata. Zdarza się stosunkowo często, że tej kadencyjności podporządkowany jest harmonogram realizacji zadań gminnych. Dlatego przed wyborami mamy wysyp uroczystości otwierania nowych szkół, ośrodków zdrowia czy odcinków wybudowanych dróg. Równie naturalnym zjawiskiem jest publikowanie w tym czasie rozmaitych raportów czy innych form podsumowania kadencji, opatrzonych licznymi zdjęciami burmistrza. Traktować to należy jako naturalne zjawisko w demokracji. Istnieją wystarczające mechanizmy prawne, by tego typu marketing polityczny utrzymywany był w granicach rozsądku i przyzwoitości. Najbardziej skuteczną formą kontroli jest aktywność opozycji w radzie gminy i dociekliwość mediów lokalnych. W okresie kampanii wyborczej opozycja jest zwykle szczególnie uwrażliwiona, starannie sprawdza, czy wydatki na promocję nie przekroczyły normalnego poziomu i czy burmistrz w inny sposób nie nadużywa swojej pozycji.
Oczywiście wśród kilku tysięcy gmin i powiatów spotkać też można inne, atypowe przykłady. Są miejsca, gdzie brak jest w radzie opozycji (radni w ten czy inny sposób są kupieni przez wójta), a prasa lokalna jest uzależniona od samorządu. Dotychczasowe doświadczenia jednoznacznie pokazują, że demokracji - nawet lokalnej - nie da się odgórnie narzucić.
Pomocnym dla rozwoju demokracji narzędziem prawnym byłby zakaz wydawania przez samorządy prasy lokalnej. Wolność prasy lokalnej, a nawet centralne finansowe wspieranie jej, by nie była ekonomicznie uzależniona od lokalnych układów, jest rzeczą niezbędną, by dobrze funkcjonowały mechanizmy demokracji.
Przepisy prawne, paradoksalnie, wzmacniają pozycję urzędujących wójtów i reprezentantów dużych partii politycznych. Zakaz prowadzenia kampanii wyborczej w obiektach publicznych jest z łatwością przez nich omijany. Kandydujący urzędujący wójt może bez żadnych ograniczeń prezentować się w gminnych szkołach. Aktywni też w tym okresie stają się posłowie i senatorowie. Nie ma za to żadnej możliwości, by lokalna obywatelska opozycja mogła w pomieszczeniach szkolnych zorganizować swoje otwarte spotkanie. W praktyce więc w wielu gminach obywatelska opozycja nie ma miejsca, by publicznie prezentować swój program i debatować o przyszłości swojej małej ojczyzny.
Urzędujący wójt lub burmistrz ma z racji swojej funkcji, mocniejszą pozycję w kampanii wyborczej. Na jego korzyść działa także swoisty konserwatyzm wyborców, jeśli w swojej kadencji nie popełnił poważniejszych błędów ludzie zazwyczaj wolą wybrać sprawdzonego gospodarza niż eksperymentować z nowym. Rzeczywiście przykłady (Gdańsk, Poznań, Wrocław, Katowice, Kraków itd.) pokazują, że rozwój miasta jest stabilniejszy, gdy istnieje ciągłość władzy. Dyskutując o silniejszej pozycji wójta lub prezydenta w wyborach samorządowych, nie można zamykać oczu na znacznie większe nadużycie i niesprawiedliwość, jaką jest finansowanie lokalnych kampanii wyborczych ze środków budżetu państwa przeznaczonych na działalność partii politycznych. Tylko PO zamierza przeznaczyć na ten cel 30 mln zł, spodziewać się można równie wysokich wydatków PiS, SLD czy PSL. Takie zjawisko narusza zasadę równości. To sytuacja, gdy jeden kandydat otrzymuje budżetowe wsparcie, drugi zaś może liczyć jedynie na dobrowolne datki krewnych i znajomych. Finansowanie z budżetu ogranicza samorządność, bo o formie wydatków (w tym preferowaniu określonych kandydatów) decyduje centralny aparat partyjny. W konsekwencji sprowadzenie wyborów samorządowych do funkcji walki sparingowej między autorytarnymi liderami wielkich partii prowadzi do zubożenia polskiej obywatelskości.
łs
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu