Będzie nowy krzyż i mandaty
Krzyż zniknął wczoraj rano sprzed Pałacu Prezydenckiego. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta przenieśli go do prezydenckiej kaplicy.
- To dobra decyzja - stwierdził premier Donald Tusk. Wtóruje mu prezydent Bronisław Komorowski: - Przedłużanie dotychczasowego stanu rzeczy groziłoby daleko idącymi stratami dla autorytetu państwa i Kościoła - tłumaczy.
Opozycja nie zostawia jednak na pracownikach kancelarii suchej nitki. - To niebywałe. Czterech mężczyzn wzięło krzyż pod pachę i zaniosło go do kaplicy - powiedziała posłanka Beata Szydło z PiS.
Decyzją kancelarii prezydenta zdziwiony był Episkopat. - Byliśmy zaskoczeni, gdy zobaczyliśmy zdjęcia sprzed Pałacu Prezydenckiego - stwierdził rzecznik KEP ks. Józef Kloch. Władze kościelne uważają, że kaplica jest godnym miejscem dla krzyża.
Przeniesienie nie oznacza jednak, że obrońcy symbolu opuszczą teren przed Pałacem Prezydenckim. Ciągle ustawione są tam betonowe barierki, które odgradzają pałac od ulicy. Obrońcy krzyża, którzy uważają, że urzędnicy kancelarii ukradli krzyż, zamierzają o jego zniknięciu powiadomić prokuraturę. Zapowiadają też postawienie nowego.
Ale prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz ostrzega: - Będą mandaty za stawianie czegokolwiek przed pałacem.
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu