Biurokracja opóźnia rozwój gospodarki
ADAM JASSER: Skoncentrujemy się na kilku najważniejszych sprawach, które z całą mocą zaatakujemy
Jest na to dużo pomysłów. Ważne jest, by skoncentrować się na najważniejszych kwestiach. Musimy się zastanowić, które sprawy mają największe przełożenie na wzrost gospodarczy, na podatki, przedsiębiorczość, łatwość obywatela w dostępie do urzędu. Następnie wybierzmy kilka najważniejszych, które z całą mocą zaatakujemy.
Po pierwsze trzeba się przyjrzeć kwestiom rejestracji spółki. Dlaczego trwa to 30 dni, a nie trzy. Jest też kwestia pozwoleń na budowę oraz planów zagospodarowania przestrzennego, które są dużą barierą zarówno dla obywateli, jak i dla przedsiębiorców. Jest też sprawa e-podatków, czyli interakcji poprzez internet obywatela i przedsiębiorcy z przeróżnymi urzędami. Kolejna sprawa to wymiar sprawiedliwości. Czas upadłości spółki w Polsce trwa prawie dwa lata - jest to dwukrotnie dłużej niż w krajach OECD.
Nie wszystkie. Przedstawiłem dziedziny, które są najważniejsze z punktu widzenia wpływu na gospodarkę i przyjazności państwa wobec obywatela.
Jedna osoba czy jedno ministerstwo tu nic nie zrobi. To kwestia pracy zespołowej, bo te bariery są na styku różnych agend państwa. Moim zadaniem jest być katalizatorem zarówno w ramach sądów, jak i w Ministerstwie Sprawiedliwości, a także organizacji zawodowych.
Taki jest pomysł. Od kilku lat stosuje się dla danej regulacji ocenę skutków. Częścią tego procesu powinna się stać ocena, czy dana regulacja zmniejsza, czy zwiększa biurokrację. Moją rolą będzie uczulenie i wypracowanie procedur, które będą to mierzyły.
Na przykład mają odpowiedzieć na pytanie, ile po wprowadzeniu nowego prawa budowlanego jest potrzebnych dni na uzyskanie pozwolenia na budowę domu. Albo ile jest procedur. Można jeszcze mierzyć skutki ekonometryczne. Dajmy za przykład nowo wybudowany hotel. Jeśli jego odbiór trwa półtora roku, to można policzyć, ile przez ten czas właściciel tego hotelu nie zarobił, ile czasu ludzie tam nie pracują, ile podatków nie wpłynęło do kasy państwa. To wszystko można policzyć.
To decyzja Ministerstwa Skarbu i całego rządu, naszej radzie nie wypada się w to mieszać. Rada była tylko od pomocy w wypracowaniu modelu polegającego na rozdzieleniu sfer zarządzania od właścicielskich.
Zawsze jest interakcja między polityką a sektorem prywatnym. Chodzi o to, aby było to oparte na kryteriach biznesowych. By do przedsiębiorstw, gdzie państwo jest udziałowcem, trafiali fachowcy znający sektor, potrafiący zarządzać.
Powołamy komitet nominacyjny, w którym będą zasiadali ludzie znający się na biznesie, cieszący się reputacją.
Doświadczenie na stanowiskach w zarządzanie czy radzie nadzorczej dużego przedsiębiorstwa, które odniosło sukces. Taka osoba będzie w stanie ocenić merytoryczne kompetencje kandydatów do rad nadzorczych tych spółek strategicznych. Rada ma wnosić wartość do zarządzania przedsiębiorstwem, a nie być tylko miejscem, gdzie się coś akceptuje. Damy radom więcej swobody w podejmowaniu decyzji, ale za nią będzie się kryła odpowiedzialność.
Nie jest dobrze, gdy zarządzający spółką państwową zarabiają znacznie mniej niż w prywatnym odpowiedniku. Jeśli mają ze sobą konkurować, to rada nadzorcza ma wyznaczać płace.
W radzie mają zasiadać ludzie z pewnym dorobkiem, doświadczeniem, nie idą tam, aby zarabiać pieniądze. Będą tam po to, by kontrolować działanie zarządu publicznej firmy.
@RY1@i02/2010/180/i02.2010.180.000.009b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojtek Górski
Adam Jasser, sekretarz Rady Gospodarczej przy premierze oraz pełnomocnik rządu ds. ograniczania biurokracji
ROZMAWIAŁ PAWEŁ SOŁTYS I MARCIN PIASECKI
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu