Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Strach przed cięciami paraliżuje Platformę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rząd utyskuje, że sięga po topór, by ciąć wydatki z budżetu. Ale ekonomiści uważają, że propozycje, nad którymi jutro ma dyskutować Rada Ministrów, to za mało, by uchronić Polskę przed zagrożeniem poważnym kryzysem finansów publicznych.

Politycy Platformy Obywatelskiej zdają sobie sprawę, że drastyczne zmiany w strukturze finansowej państwa są nieuchronne. Ale jednocześnie boją się, że zbyt radykalne reformy wywołają społeczną burzę i zmniejszą ich szanse na zwycięstwo w nadchodzących wyborach samorządowych, a co gorsza - w przyszłorocznych parlamentarnych.

Do pomysłów radykalnego przebudowania struktury budżetu Platformę ostatecznie zniechęciła fala ostrej krytyki po poniedziałkowej wypowiedzi szefa doradców premiera Michała Boniego, który sugerował, że podwyżka podatków może być nieuchronna. Rząd najprawdopodobniej zrezygnuje więc z powrotu do stawek PIT sprzed obniżki w 2009 roku i zwiększenia VAT na wiele produktów. Postawi na strategię małych kroków.

Na jutrzejszym posiedzeniu Rady Ministrów rozważana będzie np. likwidacja ulgi podatkowej na internet czy ograniczenie dostępu do becikowego dla lepiej sytuowanych rodzin. Kolejnym w miarę bezpiecznym pomysłem na redukcję wydatków ma być np. zmniejszenie zasiłku pogrzebowego. Dziś wynosi on 6,6 tys. zł. Rządowi eksperci chcą, by stopniał o połowę. Dałoby to 1 mld zł oszczędności w przyszłorocznym budżecie. - To rozsądne posunięcie, bo zasiłek jest dziś dwukrotnością miesięcznego wynagrodzenia, a w większości krajów Unii Europejskiej podobne świadczenia wynoszą zaledwie równowartość jednej pensji - mówi Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek, główna ekonomistka Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".

Duże oszczędności może przynieść podwyżka składki rentowej. Trzy lata temu decyzją rządu PiS składka spadła z 13 do 6 proc. pensji brutto. Według ówczesnych szacunków Ministerstwa Finansów każdy punkt procentowy obniżki kosztował Fundusz Ubezpieczeń Społecznych blisko 3 mld zł rocznie. Powrót do wyższej składki może wpłynąć na zwiększenie się szarej strefy. - Niespełna 19 mld zł, jakie można uzyskać z podwyższenia składki rentowej do 10,5 proc. i zmniejszenia zasiłku pogrzebowego, to o wiele za mało, żeby ograniczyć dług publiczny - mówi Dariusz Winek, główny ekonomista Banku BGŻ. Jego zdaniem potrzeba ok. 25 mld zł oszczędności, bo inaczej dług przekroczy próg 55 proc. PKB. Wtedy, zgodnie z ustawą o finansach publicznych, budżet na kolejny rok będzie musiał być zrównoważony. A to oznacza, że wzrost wynagrodzeń w sektorze państwowym trzeba zamrozić, a waloryzacja rent i emerytur nie może przekroczyć wskaźnika inflacji.

Zdaniem ekonomistów katastrofy finansów publicznych można uniknąć jedynie dzięki radykalnym reformom. Na te się nie zanosi. - Strach polityków przed spadkiem notowań w sondażach nie pozwala rozsądnie zaprojektować struktury budżetu, która służyłaby gospodarce przez wiele lat - uważa ekonomista Rafał Benecki z ING BSK.

@RY1@i02/2010/146/i02.2010.146.000.004a.001.jpg@RY2@

Obsługa długu kosztuje coraz więcej

Jarosław Olechowski

Marek Chądzyński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.