Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Rząd przeciw kułakom

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

To nieprawda, że rolnicy nie chcą płacić podatku od dochodów osobistych ani składki na zdrowie i że jak ojcowizny bronić będą fundowanych im przez mieszkańców miast emerytur. Nieprawdą jest też, że reprezentantem naszego rolnictwa jest PSL. Wręcz odwrotnie. Interesy tej partii i interesy rolnictwa są ze sobą sprzeczne. Co gorsza, również PO, zamiast wspierać modernizację rolnictwa, woli wspierać koalicjanta. Tę szokującą tezę uzasadnia rządowy projekt ustawy przewidującej rozkułaczanie dzierżawców.

Słowo "kułak", czyli rolnik mający więcej ziemi niż pozostali, już dawno zniknęło z politycznego słownika. Jednak niechęć, która się z nim wiąże, odżywa. PSL, chcąc odzyskać popularność na wsi, i to koniecznie przed wyborami samorządowymi, opracowało projekt ustawy, który zakłada odebranie dzierżawcom części uprawianej przez nich ziemi po byłych pegeerach. Dzierżawcy mają mieć dwa wyjścia - albo od Agencji Nieruchomości Rolnych (jest prawnym właścicielem gruntów) dzierżawioną ziemię odkupić, albo też ją oddać. Państwo chce ją przeznaczyć dla drobnych rolników, żeby mogli swoje gospodarstwa powiększyć. Rolników drobnych jest dużo więcej niż dzierżawców, kalkulacja PSL jest więc zasadna.

Absurdalny projekt zyskał poparcie Platformy i trafił już do Sejmu jako rządowy. Warto byłoby, żeby PO się zastanowiła, co naprawdę robi i jakie skutki przyniesie to gospodarce. Otóż propozycja odbierania ziemi dzierżawcom jest ciosem w plecy najlepszych, najbardziej efektywnych rolników. Z półtora miliona tych, których nazywa się rolnikami, zaledwie jedna trzecia sprzedaje swoje płody rolne na rynek. W tej właśnie liczbie znajdują się dzierżawcy. Reszta to gospodarstwa socjalne, które korzystają z dopłat i innych form pomocy państwa, ale nie dorzucają własnej cegiełki do PKB.

Gospodarstwa dzierżawców przez ostatnie kilkanaście lat stały się nowoczesnymi przedsiębiorstwami, które śmiało można porównywać do farm unijnych. Z ziemi zaniedbywanej przez państwowe pegeery ludzie ci uczynili nowoczesne warsztaty pracy. Liczyli - bo tak im państwo obiecywało - na przedłużenie wieloletnich umów, z których spora część właśnie wygasa. Agencja nie chce ich przedłużać. Jeśli nawet rolnicy zdobędą pieniądze, żeby dzierżawione grunty wykupić, to zabraknie im ich już, żeby inwestować. Dlaczego rząd chce najlepszych rolników pozbawiać szans na konkurowanie z zachodnimi farmerami? Dla lepszego wyniku wyborczego PSL?

Demagogią przedwyborczą jest, że rozkułaczenie dzierżawców i przekazanie uprawianej przez nich ziemi małym rolnikom uczyni ich gospodarstwa towarowymi. Nie uczyni. Z kilku powodów. Po pierwsze, średnia wielkość gospodarstwa rolnego w Polsce wynosi zaledwie 9 hektarów. Nawet gdyby wielu rolników dokupiło ziemi, to i tak ich gospodarstwa będą za małe, by stać się przedsiębiorstwami. Jeśli polskie rolnictwo ma się rozwijać, to powinni oni raczej swoją ziemię sprzedać tym, którzy już teraz mają jej więcej. Nie robią tego, bo stracą dopłaty i prawo do KRUS. Po drugie, skąd mali wezmą na ten zakup pieniądze? Wspólna polityka rolna od przyszłego roku nie przewiduje dotowanych kredytów przeznaczonych na zakup gruntów. Odebrana dzierżawcom ziemia trafi więc tylko w ręce spekulantów. Kto na tym zyska? Na pewno nie rolnictwo i nie drobni rolnicy.

Dzierżawcy, podobnie jak inni przedsiębiorcy, są naturalnym elektoratem PO. Nie boją się, że pod względem podatkowym będą traktowani tak samo. Ten brak strachu rząd powinien wykorzystać. Włączyć do systemu PIT, pobierać składkę na zdrowie, składki emerytalne wyliczać na identycznej zasadzie jak dla reszty społeczeństwa. W zamian dzierżawcy chcą tylko spokoju.

@RY1@i02/2010/136/i02.2010.136.000.012c.001.jpg@RY2@

Joanna Solska

Joanna Solska

Autorka jest publicystką tygodnika "Polityka"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.