Reklamy kampanii: Tabloidowa końcówka
"Pan Komorowski każdego dnia pokazuje, że chce łagodzić, a nie zaogniać konflikt" - mówi pani Krystyna, lat 63 (nazwiska nie podano). Całokolumnowy tekst pod tytułem "Komorowski - dać zgodzie szansę" ukazał się wczoraj na ostatniej stronie "Super Expressu". Tyle że to wcale nie był artykuł redakcyjny. Spostrzegawcze osoby mogły zauważyć, że to ogłoszenie wyborcze autorstwa sztabowców Komorowskiego.
W tej samej gazecie, na trzeciej stronie, kolejny hit numeru na całą kolumnę. Pod tytułem "Rolniku, nie daj się ogłupić" satyryczny obrazek, na którym Komorowski biega z dwururką za przerażoną świnią. W roli naganiacza Janusz Palikot z siekierą. Obok garść informacji: za rządów PiS żyto w skupie szło po 600 zł, teraz po 300 zł, oraz że rząd Jarosława Kaczyńskiego wsparł produkcję biopaliw, rząd PO tego nie robi itd. I znów to samo - choć wygląda jak materiał redakcyjny, to ogłoszenie wyborcze.
Jak dowiedział się "DGP", sztab każdego z kandydatów zainwestował w swoje ogłoszenie po 13,5 tys. zł netto. Rabatów nie dostali.
Jednak było warto. Prof. Rafał Ohme, ekspert w dziedzinie psychologii perswazji, emocji i podświadomości, przekonuje: - To właśnie czytelnicy tabloidów stanowią większość wyborczą, więc koniecznie trzeba do nich dotrzeć.
Tym bardziej że 80 proc. czytelników będzie przekonanych, iż to nie ogłoszenie - bo do tych podchodzi się z nieufnością - lecz artykuł zamieszczony w ich ulubionej gazecie.
Redaktor naczelny "Super Expressu" przyznaje, że reklamy są kontrowersyjne. - Ale informacje, że to ogłoszenia, zamieściliśmy - mówi. I dodaje, że redakcja nie ingerowała w ich treść ani formę graficzną.
Czym sztaby Kaczyńskiego i Komorowskiego zaskoczą dziś? Ekspert od kreowania wizerunku Eryk Mistewicz twierdzi, że to już nie czas na wzajemne ataki. - Teraz trzeba tylko pokazać obrazek, który wyborca będzie miał w głowie, gdy stanie przy urnie - mówi Mistewicz.
O jakich obrazkach mowa? Na finiszu kampanii w 2007 roku Nicolas Sarkozy przejechał na białym koniu po stepach Camargue. Wyglądał jak bohater westernu "W samo południe". Przed drugą turą przespacerował się po miejscu, w którym grupka Francuzów broniła się w czasie I wojny światowej przed atakującymi Niemcami. Wyborcy zapamiętali go na tle białych krzyży. Komorowski i Kaczyński powinni sięgnąć właśnie po tego typu retorykę.
Bo trudno podejrzewać ich o zagrania w stylu Silvia Berlusconiego, który w 2006 r. zobowiązał się, że do wyborczego werdyktu wstrzyma się z uprawianiem seksu. A zwolenników swojego rywala Romana Prodiego nazwał fiutami.
@RY1@i02/2010/127/i02.2010.127.000.002a.001.jpg@RY2@
@RY1@i02/2010/127/i02.2010.127.000.002a.002.jpg@RY2@
Satyryczny rysunek to dzieło PiS. Polacy o Komorowskim - PO
Anna Monkos
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu