To się zemści
Za kilka dni będziemy mieć nowego prezydenta i stare problemy, które obaj kandydaci usiłowali zamieść pod dywan. Być może oczekiwanie, że je zdiagnozują i przedstawią propozycje rozwiązań, do których będą usiłowali przekonać rząd i własne partie, jest naiwne. Kampania wyborcza służy przecież temu, by zwolenników zdobyć, a nie stracić. Nadmierna szczerość w tej kwestii nie popłaca. Jednak kreowanie kandydatów na wzór identycznych obrazków, różniących się tylko kilkoma szczegółami, także wkrótce się zemści. Zawoalowane problemy dadzą o sobie znać po wyborach. Tak czy owak trzeba się będzie do nich ustosunkować, i to niekoniecznie zgodnie z tym, co się głosiło w kampanii.
Pierwszy to umowa gazowa z Gazpromem, którą trzeba ratyfikować albo wyrzucić do kosza. Jarosław Kaczyński jest zwolennikiem tej drugiej opcji. Nie podoba mu się, że umowa jest wieloletnia, a dostawy, jakie przewiduje - zbyt wielkie. Skoro tylko od Rosjan będziemy musieli kupić gazu więcej, niż - być może - wyniosą nasze potrzeby, to proces dywersyfikacji dostaw może zostać zahamowany. Obawiam się jednak, że polscy producenci nawozów (bez gazu produkcja stanie) oraz gospodarstwa domowe, które na gazie gotują, patrzą na ten problem z innego punktu widzenia. Jeśli umowa z Gazpromem nie zostanie podpisana, to co będzie jesienią, jak Rosjanie kurki zakręcą, tym razem zgodnie z naszym życzeniem? Przyspieszymy poszukiwania gazu łupkowego, który nie wiadomo, czy mamy, a jeśli tak, to miną lata, zanim zaczniemy go wydobywać.
Obaj kandydaci zachowywali się tak, jakby głównym wrogiem pacjentów była ewentualna prywatyzacja szpitali. Tyle że nawet jeśli prywatyzacji nie będzie, służba zdrowia pozostanie chora. Żaden nie wykazał się odwagą, by powiedzieć, że państwo nie jest w stanie zapewnić każdemu bezpłatnego leczenia, w sytuacji gdy popyt na usługi medyczne jest nieograniczony, a pieniądze - tak. Nie tylko u nas, także w krajach o wiele bogatszych. Z jednej więc strony nie obejdzie się bez prób racjonalizowania tego popytu, z drugiej - powiększania grupy osób płacących składki na zdrowie przez dołączenie do niej rolników. Obaj udają, że to niekonieczne, a Kaczyński obiecuje, że zwiększy wydatki z budżetu do 6 proc. PKB. Skąd weźmie te pieniądze, jeśli odżegnał się, podobnie jak Komorowski, od prób odebrania przywilejów emerytalnych rolnikom i mundurowym oraz wydłużenia wieku emerytalnego? Podniesie podatki?
Obaj zapewniają o modernizacji i gonieniu bogatszych państw Unii. W jaki sposób będziemy to robić, mając tak wielki deficyt budżetowy? Brak odpowiedzi na to pytanie to kolejny element obrazka, który w przypadku obu kandydatów jest identyczny. Albo sobie nie zdają sprawy z wyzwań cywilizacyjnych, albo wolą o nich nie mówić. Kiedyś jednak trzeba będzie. Trzeba będzie uczciwie porozmawiać o dyskusji, która toczy się w Unii na temat konieczności ograniczania zakresu wspólnej polityki rolnej. Rzecznikiem tego rozwiązania jest Wielka Brytania, przeciwna zmniejszaniu dopłat jest Francja. Po której stronie opowiada się Jarosław Kaczyński? Jakie są argumenty za, a jakie przeciw?
Wśród szczegółów, które różnią kandydatów, znalazło się zapłodnienie in vitro. Sprawa nie najważniejsza, ale symboliczna. Pozwala się zorientować wyborcom w kwestii stosunku kandydatów do neutralności światopoglądowej państwa i otwartości na młodych. Dzięki Grzegorzowi Napieralskiemu, który postawił in vitro jako przedmiot licytacji, zobaczyliśmy, że Jarosław Kaczyński przesunął się w stronę obozu Radia Maryja, zaś Bronisław Komorowski bardziej otworzył na lewicę.
O tym, kto będzie prezydentem, nie zadecyduje stosunek kandydatów do nabrzmiałych problemów gospodarczych, nieduże mają o nich pojęcie. Może zdecydować nasza pamięć o IV RP i in vitro.
@RY1@i02/2010/126/i02.2010.126.000.012c.001.jpg@RY2@
Joanna Solska
Joanna Solska
Autorka jest publicystką "Polityki"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu