Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Dzieli ich tylko 5%

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Będzie II tura wyborów. Czeka nas w niej gorące starcie Bronisława Komorowskiego z Jarosławem Kaczyńskim. Jeśli myślą o prezydenturze, muszą przejść do ofensywy. Koniec czystej kampanii

Wynik wyborów wciąż pozostaje niewiadomą. Choć większość sondaży od kilku tygodni mówiła o wygranej kandydata PO, to jeśli wierzyć jedynemu wykonywanemu wczoraj badaniu exit polls TNS OBOP, różnica między pierwszą dwójką jest niewielka.

Brak jednoznacznej deklaracji Polaków, zbliżające się wakacje, które mogą dodatkowo zaważyć na frekwencji - to wszystko zapowiada gorącą dogrywkę. Nie spodziewajmy się w niej programowych szczegółów. Czeka nas raczej mocno spersonalizowana i już nie tak ugrzeczniona wymiana uszczypliwości.

Trzech na czterech Polaków, którzy poszli wczoraj do urn, poparło dwóch głównych kandydatów. O tym, który z nich będzie ostatecznym zwycięzcą, zadecydują ci, którzy teraz poparli Grzegorza Napieralskiego, Janusza Korwin-Mikkego czy Waldemara Pawlaka. A zwłaszcza szefa Lewicy, o którego poparcie już zabiega PO.

Nie wiadomo, na kogo postawią wyborcy. Także dlatego, że trudno znaleźć wielkie różnice między kandydatami. Komorowski eliminuje do zera groźbę weta dla rządowych reform. Ale czy one w ogóle się pojawią? Kaczyński zapewnia demonopolizację władzy. Ale może też dać rządowi kolejne alibi na niereformowanie. Marszałek jest z PO, która przez dwa lata nie przeprowadziła wielu potrzebnych projektów, ale poradziła sobie z pomostówkami. Kaczyński jako premier obniżył podatki i składki do ZUS oraz zapewnił skuteczny system wydawania unijnych dotacji. Dlatego kilkaset tysięcy Polaków będzie się zastanawiać, czy między nimi jest różnica. Oni nawet w wieczór wyborczy brzmieli niemal jednakowo. - Proszę wszystkich, aby zmobilizowali się i walczyli do końca o lepszą przyszłość Polski - mówił Komorowski. - W drugiej turze dojdzie do wyboru między dwiema wizjami Polski. Musimy zwyciężyć dla Polski, dla demokracji - przekonywał Kaczyński.

W dogrywce kandydaci nie uciekną już od debat. Nie musi to oznaczać kampanii merytorycznej. To znów może być jałowy spór, jak o prywatyzację szpitali. To znów mogą być puste deklaracje, czego to kandydat nie zrobi, jeśli zostanie wybrany. To mogą być dwa tygodnie przekonywania wyborców, kogo wybrać muszą, a kogo nie mogą.

@RY1@i02/2010/118/i02.2010.118.000.0001.001.jpg@RY2@

źródło: TNS OBOP dla TVP

@RY1@i02/2010/118/i02.2010.118.000.0001.002.jpg@RY2@

Poparcie w sondarzach

Mikołaj Wójcik

mikolaj.wojcik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.