Komorowski i Kaczyński czekają na wyrok
Szef sztabu Bronisława Komorowskiego przyrównuje Jarosława Kaczyńskiego do Pinokia. Kandydat PiS narzeka, że zamiast prowadzić kampanię, "włóczy się po sądach".
Warszawski sąd wyda dziś wyrok w sprawie - już dwóch - pozwów w trybie wyborczym. Bronisław Komorowski domaga się satysfakcji po tym, jak jego konkurent mówił przed tygodniem na wiecu w Lublinie: - Chodzi o to, by podstawą była publiczna służba zdrowia, tu jest ta zasadnicza różnica, kartka wyborcza wrzucona 20 (czerwca) jest albo za tym, albo za tym.
Komitet wyborczy Komorowskiego domaga się od Kaczyńskiego sprostowania, że kandydat PO nie jest zwolennikiem prywatyzacji szpitali, w stacjach telewizyjnych i w serwisie Polskiej Agencji Prasowej.
Wczoraj do warszawskiego sądu trafił też inny pozew: złożony przez sztab Jarosława Kaczyńskiego. Rzecznik jego sztabu Paweł Poncyljusz tłumaczył, że dotyczy on wypowiedzi, w której Komorowski zarzucił Kaczyńskiemu kłamstwo.
Sztaby podeszły do procesów bardzo poważnie. Kaczyński ubolewał co prawda, że zamiast udać się we wtorek do rodzinnej Łomży, będzie musiał się "włóczyć po korytarzach sądowych". Ale już na sali sądowej mówił, że Komorowski był autorem programów PO, gdzie postulat prywatyzacji szpitali był nie tylko podniesiony, ale i zalecany. Dodawał, że nie słyszał wypowiedzi, w której Komorowski by się od tych poglądów odcinał.
Sławomir Nowak w odpowiedzi porównał Kaczyńskiego do Pinokia. W obronę marszałka włączył się też premier, oświadczając, że Komorowski nie jest zwolennikiem prywatyzacji służby zdrowia.
monk, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu