Kaganiec budżetowy to za mało
N ie łudźmy się, reguła wydatkowa nie będzie żadnym cudownym antidotum na chorobę finansów publicznych w Polsce. Oszczędności rzędu 8,5 miliarda złotych do 2012 roku to kropla w morzu potrzeb. Jeżeli więc szukać jej znaczenia, to gdzie indziej. Została stworzona kolejna bariera, która ma bronić przed populistycznymi zamachami na budżet. Złamanie reguły wydatkowej nie będzie łatwe. Po pierwsze - psychologicznie, ktokolwiek chciałby ją naruszyć, musi mieć z tyłu głowy reakcję rynków. A ta nie będzie przyjemna. Po drugie - technicznie. Majstrowanie przy regule wymagałoby zmiany ustawy, co nie jest już takie proste.
Narzucenie kagańca na wzrost wydatków budżetowych jest sprawą, która nie wymaga specjalnej odwagi i determinacji. Najlepszy dowód, że o szczegółach tej operacji dowiadujemy się tuż przed wyborami. Czego się dowiemy po nich? Bo reguła powinna być początkiem wielkich cięć. Czy wówczas staniemy się świadkami procesu reformatorsko-oszczędnościowego? Cała Europa tnie, my odstajemy. Oni na całego zabrali się za swoje finanse, my na razie będziemy mieli regułę.
@RY1@i02/2010/112/i02.2010.112.000.002c.001.jpg@RY2@
Marcin Piasecki
Marcin Piasecki
marcin.piasecki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu