Dziennik Gazeta Prawana logo

W tempie zbierania podpisów partie idą na rekord. PSL stawia na szybkie tempo, a PiS na ilość

1 lipca 2018

Szykuje się prezydencka kampania za niespełna 50 milionów złotych. W tym tygodniu w sztabach zapadają decyzje, jak będzie wyglądała kampania i ile może kosztować.

W tym roku komitety wyborcze mogą wydać na kampanię maksymalnie po 15,5 mln zł. Ale już wiadomo, że blisko tego limitu będą tylko te partie, których kandydaci grają o pełna stawkę - czyli PO i PiS. Pozostali wydadzą sporo mniej. Pięć lat temu sztaby Donalda Tuska i Lecha Kaczyńskiego wydały po 14 i 13 mln zł, ale już sztab Włodzimierza Cimoszewicza 4 mln zł, a Jarosława Kalinowskiego z PSL niecały milion. Podobne proporcje mogą być i w tej kampanii, bo PSL czy SLD raczej chcą się jedynie pokazać i policzyć wyborców. Zagadką jest, na ile będzie stać komitety wyborcze Andrzeja Olechowskiego czy Marka Jurka.

W tym tygodniu rozstrzygnie się, jak będzie wyglądała kampania. Z każdej strony słychać, że będzie inna od dotychczasowych, ale co to oznacza, dowiemy się, gdy zapadną konkretne decyzje.

Na przykład: czy użyć billboardów. - Z jednej strony to nośnik, który trafi do dużej grupy wyborców. Z drugiej w tej kampanii taka forma przekazu może być źle odebrana - mówi pełnomocnik komietetu Waldemara Pawlaka Józef Szczepańczyk.

Kolejna decyzja: jak pokazywać kandydata. Raczej żadna partia nie zdecyduje się na szumne konwencje otwierające kampanię. I to byłoby odebrane jako niestosowne. - To nie czas na eventy w amerykańskim stylu - mówi Marek Wikiński, szef sztabu SLD.

W PiS zapadają decyzje, jak pokazywać Jarosława Kaczyńskiego. A od tego może zależeć strategia pozostałych ugrupowań. Dlatego PO na razie nie szykuje żadnych specjalnych wydarzeń. Bronisław Komorowski pełni funkcję marszałka Sejmu i prezydenta i w takiej roli ma się prezentować. Będzie np. na obchodach zakończenia II wojny światowej w Moskwie. Dla PSL kulminacją kampanii będą Zielone Świątki, czyli święto ludowców.

Pierwszym testem sprawności kandydatów i ich zaplecza będzie zebranie podpisów z poparciem.

Prawo wymaga 100 tysięcy podpisów, ale faktycznie trzeba 10 - 15 tysięcy więcej, by nie przejmować się błędami, które może zakwestionować PKW. Tym razem, z uwagi na krótki czas, zbieranie podpisów nie będzie czystą formalnością. Pokaże organizacyjną sprawność i popularność kandydata. Dlatego PSL chce złożyć listy z poparciem dla Waldemara Pawlaka jeszcze w tym tygodniu. Partia stworzyła cały łańcuszek: szefowie organizacji powiatowych dopingują szefów gminnych, ci członków. - Mamy 2,5 tys. gmin, 100 podpisów z każdej i już jest 250 tys. Najwięcej czasu zabiera przekazywanie list i ich odbieranie - tłumaczy poseł Józef Szczepańczyk z PSL.

Grzegorz Napieralski ma uzbierane ok. 20 tys. podpisów, a Platforma już 60 tys. - W przeciwieństwie do innych kampanii nie trzeba specjalnie chodzić, to ludzie przychodzą do biur poselskich podpisywać się pod listami - mówi Waldy Dzikowski, wiceszef PO. PiS liczy na rekordowy wynik, nawet ponad pół miliona podpisów. - W poniedziałek w ciągu godziny po ogłoszeniu decyzji o starcie Jarosława Kaczyńskiego w moim biurze poselskim zebraliśmy 800 podpisów - opowiada rzecznik klubu PiS Mariusz Błaszczak.

Wszystkie partie weszły w kampanię z marszu. Dopiero początek tego tygodnia stał się czasem formowania wyborczego zaplecza.

W najtrudniejszej sytuacji jest PiS. Katastrofa pozbawiła tę partię osób, które odpowiadały za sprawy programowe i organizacyjne. Obowiazuje zasada: wszystkie ręce na pokład. Joanna Kluzik-Rostkowska przez cały dzień rozmawiała o tym, kto wejdzie do sztabu i czym będzie się zajmował. Mają to być m.in. Adam Hofman i Mariusz Kamiński. Do dyspozycji są też europosłowie z głośnymi nazwiskami: Jacek Kurski, Marek Migalski, Zbigniew Ziobro czy Adam Bielan, szara eminencja tej kampanii.

PO szykowała sztab wcześniej. Główni kampanijni stratedzy partii PO są w Sejmie. Rafał Grupiński i Sławomir Nowak dzielą jeden gabinet. Kilkadziesiąt metrów dalej w siedzibie szefa klubu parlamentarnego PO siedzi sekretarz generalny Grzegorz Schetyna. W prace sztabu mają być włączeni też Małgorzata Kidawa-Błońska i Paweł Olszewski.

Najszybciej wystartowała lewica. Wczoraj Grzegorz Napieralski przedstawił sztab wyborczy: jego szefem został Marek Wikiński, a w skład weszli Katarzyna Piekarska i Bartosz Arłukowicz.

W PSL najbardziej znani politycy ludowców - m.in. marszałek Józef Zych, Ewa Kierzkowska, Jolanta Fedak czy Jarosław Kalinowski - wejdą do komitetu poparcia Pawlaka.

Natomiast sztab będzie grupował ekspertów i osoby od czarnej roboty.

@RY1@i02/2010/082/i02.2010.082.000.005a.001.jpg@RY2@

Elektorat SLD wybiera Olechowskiego, a co czwarty ludowiec - prezes PiS

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.