Prezydent może nie pojechać do Moskwy
Wizyta Lecha Kaczyńskiego w Moskwie na obchodach 65. rocznicy zakończenia II wojny światowej stanęła pod znakiem zapytania.
Prezydent może nie pojechać na uroczystości, bo Rosjanie zaprosili na nie także gen. Wojciecha Jaruzelskiego.
- Musimy pamiętać o tych osobach, które zginęły w 1970 r. na Wybrzeżu, do których kazał strzelać. Musimy pamiętać o tych ofiarach stanu wojennego, do których kazał strzelać. Wszystkie szczegóły mają istotne znaczenie dla podjęcia ostatecznej decyzji przez prezydenta - powiedział szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Aleksander Szczygło.
Postawę Lecha Kaczyńskiego już krytykują politycy Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. - Absolutnie psim obowiązkiem prezydenta jest reprezentowanie Polski na jednym z najważniejszych wydarzeń w 2010 roku na świecie - mówi poseł Platformy Obywatelskiej Janusz Palikot.
Według niego zaproszenie Wojciecha Jaruzelskiego "nie ma nic do rzeczy", bo Lech Kaczyński do Rosji jedzie jako prezydent Polski. - Jeśli z powodu obecności generała miałby tam nie pojechać, to znaczyłoby, że jesteśmy w piaskownicy, a nie w polityce - podkreślił wiceszef klubu PO.
W podobnym tonie wypowiada się również szef klubu parlamentarnego PSL Stanisław Żelichowski. - Te obchody są przecież po to, by oddać hołd tym, którzy ponieśli całą tragedię II wojny światowej - mówił w programie "Siódmy dzień tygodnia".
web, pap, tvn24
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu