Teraz mamy marnotrawstwo
Taki system jest logiczny pod jednym warunkiem: że pieniądze będziemy zbierać na własne konto i na własne ryzyko bez jakiegokolwiek udziału państwa czy instytucji typu OFE, które otrzymują od nas pieniądze pod przymusem. Modelowym przykładem jest system kanadyjski, w którym państwo gwarantuje minimum. Prawdziwa emerytura jest tworzona przez samego zainteresowanego w dowolny sposób. Stąd nie ma nawet takiej kategorii jak przejście na emeryturę. Bo nawet otrzymując tę rządową, ci, którzy chcą dalej być aktywni zawodowo, są nimi nadal. Mogą dalej pracować. Jedynie w takim przypadku można mówić o systemie kanadyjskim. Ale absolutnie nie jest to możliwe w momencie, kiedy, jak jest to w rządowych propozycjach, mamy przekazywać większe pieniądze ZUS, który ma nam rzekomo wypłacić większe pieniądze w przyszłości. Zawsze emerytura rządowego systemu jest decyzją tak naprawdę wyłącznie polityczną.
Minione 20 lat pokazuje, że podwyżki czy obniżki emerytur były spowodowane nie troską o emeryta, ale decyzjami podyktowanymi stanem państwa.
Oczywiście! System w obecnym kształcie jest niezwykle marnotrawny i kosztowny. W systemie kanadyjskim nie jest potrzebny tak skomplikowany i tak kosztowny system informacyjny do obsługi ZUS. Tu wystarczy spis wyborczy do tego, by każdy dostał od państwa emeryturę. Poza tym zaletą tego systemu jest to, że nie blokuje on aktywności zawodowej obywateli. Proszę zauważyć, że dzisiaj w Polsce prawo do emerytury, które się uzyskuje, jest prawem warunkowym. W momencie, kiedy ktoś chce do tego głodowego świadczenia dorobić większe pieniądze, natychmiast jest mu to prawo albo ograniczane, albo wręcz zabierane.
Jesteśmy gotowi na system kanadyjski, bo dzisiaj nie da się płacić tak wysokiego haraczu w postaci składek na ZUS. Dowodem na to jest ucieczka od płacenia tego haraczu przez takie grupy zawodowe jak taksówkarze, którzy poprzez firmy w Wielkiej Brytanii czy na Litwie płacą dużo niższe składki emerytalne, nabywając prawo do wyższej emerytury niż we własnej ojczyźnie. Ten przykład pokazuje, że dzisiaj dzięki członkostwu w Unii Europejskiej polski obywatel nie jest skazany na ZUS.
Jest tylko kwestia uczciwego powiedzenia dzisiejszym 20-latkom, którzy zaczynają wchodzić na rynek pracy, że dostaną emeryturę typu kanadyjskiego, a na własną prawdziwą muszą zapracować.
Obecny system jest niewydolny, to co jest w nim dobre, to bardzo dobra administracja ZUS-owska z systemem komputerowym, którą można wykorzystać jako administrację skarbową. Warto też zauważyć, że mamy do czynienia z podwójnym systemem poborcy podatkowego: jednym są urzędy skarbowe, a drugim jest ZUS - z tego względu, że składka nie jest składką, tylko czystym podatkiem, który jest nałożony na pracę i który natychmiast jest transfersowany do tych, którzy aktualnie mają uprawnienia emerytalne.
Nawet proste analizy pokazywały, że te same pieniądze przekazywane dziś pod przymusem do OFE, ulokowane w systemie bankowym, dają większe finansowe efekty. Większość ludzi nie będzie miała wiedzy maklerskiej, stąd pieniądze ulokują w edukację swoich dzieci, w papierach polskiego rządu czy też w lokatach długoterminowych. Będzie prawdziwy wysyp propozycji dla emerytur. I nie będzie problemu z lokowaniem własnych środków. Dzisiaj ten rynek jest ograniczony, bo pieniądze od razu trafiają albo do ZUS, albo do OFE, i nie są w stanie być efektywnie na tym rynku zużyte.
Jan Krzysztof Bielecki nie jest siłą polityczną. Prędzej odwoływałbym się do wywiadu wicepremiera Waldemara Pawlaka, który dostrzegł zalety systemu kanadyjskiego przy jednoczesnej potrzebie obniżenia kosztów pracy. Oba systemy są od siebie zależne, bo nie da się stworzyć własnego systemu emerytalnego przy tak wysokich kosztach pracy.
@RY1@i02/2010/054/i02.2010.054.000.004b.001.jpg@RY2@
Fot. Piotr Gęsicki
Andrzej Sadowski jest doktorem ekonomii w Centrum im. Adama Smitha
jest doktorem ekonomii w Centrum im. Adama Smitha
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu