Sikorski trafił Komorowskiego sejmową zamrażarką
Radosław Sikorski i Bronisław Komorowski starli się w prawyborczym pojedynku. Kandydaci na kandydata Platformy w wyborach prezydenckich byli dla siebie mili i uprzejmi. Do czasu.
Stowarzyszenie Młodzi Demokraci zaprosiło obu polityków Platformy w sobotę na spotkanie w Katowicach. Sikorski zapewniał, że jeżeli to on wygra wybory, to w duecie z premierem Donaldem Tuskiem wprowadzi Polskę do europejskiej ligi mistrzów. Zaś Komorowski wzywał młodych ludzi do odwagi, chwaląc przy tym pragmatyzm, stabilność poglądów i przewidywalność w polityce. Obaj odpowiadali na pytania młodzieżówki PO. W tym o sprawę zapłodnienia metodą in vitro. - Nie wiem, dlaczego projekt ustawy o metodzie in vitro leży w zamrażarce - zarzucił Sikorski Komorowskiemu. - Trzeba wiedzieć, panie ministrze, jak działa zamrażarka - ripostował marszałek. Twierdził też, że należy wprowadzić parytety dla młodych ludzi, którzy powinni być aktywni w polityce. To z kolei nie spodobało się Sikorskiemu. Szybko odciął się, że nie zamierza schlebiać członkom młodzieżówki. Jego zdaniem młodzi działacze i tak potrafią się przebić. Szef MSZ jest za to wielkim zwolennikiem parytetów dla kobiet. Powinien obowiązywać na jeden lub dwa cykle wyborcze. - Chodzi o to, by raz wyrównać szanse, a potem już "by było normalnie" - tłumaczył Sikorski. W tym momencie zareagował Komorowski: - Jeżeli jest się zwolennikiem parytetów dla kobiet, trudno wytłumaczyć, dlaczego nie chce się parytetów dla młodych.
Obaj pretendenci do kandydowania na prezydenta wymieniali się złośliwościami, ale jednocześnie zapewniali o wzajemnym poparciu. Próbował ich pojednać Janusz Palikot. Na scenę wkroczył z trzylitrowym szampanem. - Deponuję to u przewodniczącego Młodych Demokratów, byśmy mogli wspólnie wypić, gdy któryś z was zostanie prezydentem Polski - powiedział do Sikorskiego i Komorowskiego. A potem wyciągnął koszulkę. Na jej przodzie widać było napis "Kocham Radka Sikorskiego". Z tyłu: "Wygra Bronisław Komorowski".
Po wyjściu Palikota obaj kandydaci mieli jeszcze bardziej kwaśne miny. Na koniec debaty znowu zapanowała polityczna poprawność. - Zgodnie z werdyktem demokracji wewnętrznej w PO każdy z nas poprze drugiego, poprze zwycięzcę - podsumował Komorowski.
maciej.duda@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu