Dziś Kaczyński przegrałby wybory
Prezydent ma jeszcze czas. Musi pokazać, że nie jest politykiem tylko jednej partii. Dlatego nie powinien ogłaszać decyzji o kandydowaniu w kolejnych wyborach podczas weekendowego kongresu PiS - przekonuje Marek Migalski
To jedyny lider, który jest w stanie poprowadzić PiS do zwycięstwa.
Nie jest dobrze, jeśli politycy krytykują wypowiedzi lidera swojej formacji. Nie usłyszy więc pani ode mnie potępienia Jarosława Kaczyńskiego.
Używam takiej formuły w odpowiedzi na wcześniejsze pytanie, jaką uznałem za najbardziej stosowną.
Nie. Jeśli uważa się, że jeden wywiad może zagrozić szansom wyborczym kandydata jednej z najpoważniejszych formacji politycznych, to albo przecenia się wagę czytelnictwa Newsweeka, albo nie docenia się możliwości Lecha Kaczyńskiego.
Potwierdzam, że w ostatnim czasie Kancelaria Prezydenta podjęła większe wysiłki w prezentowanie prawdziwych osiągnięć Lecha Kaczyńskiego. Chodzi o to, by pokazać go takim, jaki jest, a nie takim, jak prezentują go wrogie wobec niego media. Sądzę, że jest na to na tyle dużo czasu, że damy radę.
Osiągnięcie sukcesu wyborczego nie będzie łatwe, ale jest możliwe. W moim przekonaniu dorobek Lecha Kaczyńskiego i to, kim jest oraz kim są potencjalni jego kontrkandydaci, pretenduje go do zaszczytu reelekcji.
Gdyby wybory miały się odbyć dzisiaj, to Lech Kaczyński by je przegrał. Na szczęście dla nas i dla Polski wybory odbędą się za pół roku. To oznacza, że mamy czas na to, by te dzisiejsze niekorzystne dla nas sondaże zamienić w korzystny wynik wyborczy.
Trzeba pokazać prezydenta takiego, jaki jest. Lech Kaczyński jest człowiekiem oczytanym, erudytą. Jest osobą sympatyczną, uśmiechniętą, dowcipną. Nie ma poglądów ekstremalnych, ciężko pracuje dla Polski. Problem tkwi w tym, by ten prawdziwy obraz nie był demolowany przez media.
To, co media potrafiły zrobić z Lechem Kaczyńskim, jest dla mnie jakimś horrendum. Pamiętam smutną sytuację, która uświadomiła mi, jak wielki jest poziom niechęci wobec prezydenta.
Kiedy umarła Agata Mróz, prezydent odznaczył ją pośmiertnie, ale mąż siatkarki odmówił przyjęcia tego odznaczenia, twierdząc, że to akt polityczny. Nie mam do niego pretensji, przeżywał tragedię. Smutne jest jednak to, że nawet najszlachetniejszy gest prezydenta jest pokazywany przez media jako coś gorszącego.
Nie ma co udawać, że media publiczne nie były deprawowane przez wiele partii. Przez całe lata 90. swój udział w niszczeniu mediów publicznych miały SLD, PSL i UW. Potem prezesem TVP był członek PO - Dworak. Nie ma co udawać, że myśmy też się do tego nie przyczynili. Ale mówiąc o mediach, mam na myśli przede wszystkim media komercyjne. Wiem, że to brzmi jak takie typowe PiS-owskie biadolenie na media, ale naprawdę nie da się poważnie rozmawiać o nastrojach społecznych Polaków bez dyskusji na temat jakości i stronniczości polskich mediów.
Skandaliczna była sytuacja, która wywołała tę decyzję. Ale sam bojkot był błędem, do czego PiS się przyznało.
Nie znajdzie pani we mnie osoby, która nasze problemy będzie tłumaczyć nieprzychylnością mediów. Od narzekania na dziennikarzy nikt nie wygrał wyborów. Mam wrażenie, że przy całym swoim krytycyzmie wobec mediów staram się pokazywać, że można w nich występować i przedstawiać racje. Poza tym można obejść media i komunikować się z wyborcami na przykład w internecie. Ja piszę blog. To po pierwsze, a po drugie trzeba nauczyć się grać z mediami. Trzeba umieć sprzedawać im w sposób atrakcyjny nasz przekaz. Jestem osobą, która chyba to rozumie.
Połowiczne.
Nie wiem. A nawet gdybym wiedział, tobym nie powiedział.
To byłby najgorszy moment. Prezydent musi pokazać, że jest politykiem nie tylko jednej partii. Nam jako partii do szczęścia może wystarczyć 35 procent poparcia, ale dla prezydenta to za mało, by wygrać wybory. On musi pokazać, że nie jest prezydentem tylko PiS-owskim. Zresztą prawda jest taka, że w wielu kwestiach jego poglądy są inne niż PiS.
Za dobrze byście mieli jako dziennikarze. Wtedy zaczęłyby się dziać dziwne rzeczy. Liderem PiS może być tylko Jarosław Kaczyński. Tu nie chodzi o zmianę prezesa PiS na kogoś innego, ale o zmianę samego Jarosława Kaczyńskiego, tak by był bardziej akceptowalny przez coraz większe rzesze wyborców.
Oczywiście. Jarosław Kaczyński wielokrotnie pokazywał, że rozumie demokrację i wymogi rywalizacji. Nie może udawać kogoś, kim nie jest. Wystarczy pokazać go takim, jakim jest, co zrobił dla Polski i co chce dla niej zrobić. No i żeby częściej był taki, jak podczas przesłuchania przed komisją hazardową (śmiech). Dotyczy to zresztą także innych liderów naszej partii - nie da się wygrać wyborów, jeśli w pierwszej dziesiątce polityków cieszących się największym zaufaniem Polaków jest 6 facetów z PO, a w dziesiątce obdarzanych największą niechęcią 6 facetów od nas.
Ja już wiem. Moja partia też wie. Ale nie powiem, bo jeszcze PO zrobiłaby nam psikusa i wybrałaby tego kandydata.
Pewnie! Oni nic innego nie robią przez ostatnie dwa i pół roku, jak tylko robią na złość PiS. (śmiech)
To raczej Lech Kaczyński wywołuje w Sikorskim niekontrolowane jazdy. Pod tym względem prezydent jest bardziej stabilny emocjonalnie niż szef MSZ.
Nie znam sprawy. Wiedzę na ten temat mają trzy osoby, czyli prezydent, premier i Jarosław Kaczyński.
Jeśli nie naruszyłoby to tajemnicy państwowej, to powinniśmy się dowiedzieć. Wyborcy powinni ocenić, czy zachowanie Sikorskiego było niedopuszczalne, czy nie.
Jakby pani była ze Śląska i miała poczucie humoru, tobym powiedział: dziołcha, nie rób mi na śmiech, co w wolnym tłumaczeniu znaczyłoby: szanowna pani redaktor raczy żartować. W PO nie ma prawyborów! Nigdy by do nich nie doszło, gdyby Tusk nie zrezygnował z kandydowania w wyborach prezydenckich. To po pierwsze. A po drugie prawybory polegają na tym, że Tusk wyznaczył dwóch panów. Po czym powiedział, że jeśli ktokolwiek z członków PO powie cokolwiek krytycznego na ich temat, to wyleci z partii na zbity pysk. A to oznacza, że kampania wewnątrz polega na tym, że można tylko zawodzić, jak śliczny, atrakcyjny jest Radek albo jak śliczny, atrakcyjny jest Bronek. To bardziej przypomina konkurs na mistera PO niż prawybory w USA.
Tylko mam dziwne wrażenie, że Tusk już wie, kto nim będzie.
Moja intuicja podpowiada mi, że to właśnie Bronek okaże się śliczniejszy dla członków PO.
Po pierwsze, by dziennikarze pisali o tym i by prezentowali ten pomysł jako coś rewolucyjnego. Chodzi o pokazanie, że niby dochodzi tam do prawdziwej rywalizacji, a partia nie jest trzymana za mordę przez Tuska. Po drugie, by w przypadku przegranej kandydata PO w wyborach prezydenckich Tusk mógł powiedzieć do kolegów partyjnych: toście wybrali, ja bym wybrał inaczej. A po trzecie, by zająć czymś ludziska, bo po co mają pytać o bezrobocie osiągające prawie 13 proc., o stan służby zdrowia i o Zbycha dilującego z Ryśkiem po cmentarzach i stacjach benzynowych? Fajniej sobie pogadać o chłopięcym Radku i wąsatym Bronku, prawda?
@RY1@i02/2010/042/i02.2010.042.000.0012.001.jpg@RY2@
Fot. Mateusz Kozłowski/Edytor.net
Marek Migalski, jest europosłem PiS
, jest europosłem PiS
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu