Kawa na boisku, czyli co z afery hazardowej pamięta Rosół
Ze stenogramów przesłuchania Marcina Rosoła przez komisję hazardową wynika, że były asystent Mirosława Drzewieckiego mija się z prawdą. W październiku co innego mówił dziennikarzom, w lutym co innego zeznał komisji.
We wtorek po południu na internetowej stronie komisji śledczej pojawiły się stenogramy przesłuchania Marcina Rosoła. To 360 stron zeznań. W kilku miejscach zastanawiająco różnych od wersji opowiadanych tuż po wybuchu afery.
Dobrze to widać na przykładzie opowieści Rosoła o spotkaniu z Magdaleną Sobiesiak w Pędzącym Króliku w sierpniu 2009 r. Jakim argumentem przekonał ją wtedy do wycofania się z konkursu w Totalizatorze?
1 października w rozmowie z Dziennikiem Gazetą Prawną jako jeden z powodów Rosół podał informacje o "mafii hazardowej", jakie miały się znaleźć w donosach Marka Przybyłowicza: - Wiedzieliśmy, że po mieście chodzi pan Przybyłowicz i opowiada, że w Ministerstwie Sportu jest mafia hazardowa, że on już doniósł na nią do CBA i innych służb. Takie informacje przekazał mi pan Andrzej Kawa z COS. Kiedy? Nie pamiętam.
I w innym miejscu: - Powiedziałem jej, żeby się wycofała. Że zostaniemy doklejeni do jakiejś mafii hazardowej, że jak wystartuje, to ten Przybyłowicz zrobi z tego aferę. I ona się wycofała.
W czasie przesłuchania Rosoła o mafię hazardową, o której opowiedział naszej gazecie, spytał poseł Bartosz Arłukowicz. Rosół bagatelizował. Opowiedział, jak w dniu wybuchu afery rozmawiał z reporterem DGP: - (...) Jeżeli użyłem tych słów, nie autoryzowałem ich, ale tych słów się... nie będę wypierał, ale one nie odzwierciedlają sensu. Ja... bardzo spokojnie rozmawiałem z, z panią Sobiesiak, bez żadnej mafii hazardowej itd. Znaczy, słowa: mafia łódzka, mafia łódzka, to nie są moje słowa. To są słowa, które mi przekazał pan Andrzej Kawa z Centralnego Ośrodka Sportu.
Sprawdziliśmy: 1 października 2009 r. Rosół autoryzował słowa o "mafii hazardowej" w trzech mejlach wysłanych do naszej redakcji. Tego dnia nie wspominał też, że Monika Rolnik pochodzi z Łodzi.
Rosół w czasie przesłuchania kilka razy podkreślał, że o donosach na temat Totalizatora opowiedział mu jako pierwszy Andrzej Kawa, szef warszawskiego Centralnego Ośrodka Sportu. Przypomnijmy: Rosół wiosną 2009 r. proponował Magdalenie Sobiesiak właśnie pracę w COS. Córka biznesmena odmówiła.
Kim jest Andrzej Kawa? Szefem Polskiego Związku Tenisa Stołowego i działaczem Lechii Gdańsk, ulubionego klubu piłkarskiego Donalda Tuska. Jest też kolegą Donalda Tuska z boiska - grają w jednej drużynie, która skupia m.in. trójmiejskich polityków i byłych pracowników spółdzielni "Świetlik". Kawa tak o swojej drużynie opowiadał w 2008 r. tygodnikowi Polityka: - Na pewno sukces polityczny przekłada się jakoś na grę, daje większe poczucie pewności siebie. Ale myślę, że to działa także w drugą stronę. Jak polityk strzeli dwie bramki, to pewnie jest uskrzydlony przez cały tydzień.
Rosół zeznał, że 19 sierpnia - w dniu, w którym Donald Tusk spotkał się z ministrem Drzewieckim i Grzegorzem Schetyną - grał w piłkę nożną z Donaldem Tuskiem i Grzegorzem Schetyną. Czy na meczu był również Kawa? Przed czym dokładnie Kawa ostrzegał Rosoła? Czy mówił o "mafii łódzkiej", czy "mafii hazardowej"?
Szef COS w środę nie znalazł dla nas czasu. - Wolałbym cedzić słowa, a nie rozmawiać przez telefon w sposób taki, że właśnie dzieje się tak, że podaje się takie informacje, a nie inne - mówi Kawa.
Szef COS potwierdza, że zna Donalda Tuska. Na pytanie, czy gra z nim w piłkę, rzuca: - Ja bardzo przepraszam, ale rozłączę się w tej chwili.
@RY1@i02/2010/039/i02.2010.039.000.005a.001.jpg@RY2@
Fot. Artur Chmielewski
Marcin Rosół inaczej opisuje spotkanie z Magdaleną Sobiesiak prasie, a inaczej komisji
Wojciech Cieśla
wojciech.ciesla@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu