Polityk zaszokował Polonię
Na spotkaniu z brytyjską Polonią Władysław Frasyniuk zszokował starsze pokolenie emigracji postulatem zmiany terminu dnia niepodległości z 11 listopada na 4 czerwca.
- Bo zimno, chłodno i prawdę powiedziawszy, jest to ponure święto, w którym kontynuujemy tradycję II RP, a trzeba ją przerwać - mówił działacz "Solidarności". - Jeśli uważamy, że 11 listopada jest naszym świętem, to w tym święcie uczestniczy Bierut, Gomułka, bo to jest kontynuacja tej tradycji - mówił w sobotę Frasyniuk. Były działacz "S" uczestniczył w sobotę w otwarciu wystawy "Solidarność - legenda wiecznie żywa" w Polskim Ośrodku Społeczno-Kulturalnym w Londynie. Swoim postulatem zamiany 11 listopada na 4 czerwca - gdyż, jak argumentował, to właśnie wtedy w Polsce "wampir komunizmu został przebity osinowym kołkiem" - zszokował starsze pokolenie emigracji.
Dopiero ostatni prezydent RP na uchodźstwie, 90-letni Ryszard Kaczorowski, rozładował atmosferę, dziękując Frasyniukowi - i innym działaczom "Solidarności" - za to, że tak dobrze "przeszli różne testy, którym poddawały ich władze PRL, i zawsze byli wierni tej Polsce, która się zaczęła 11 listopada".
Ustanowione w 1937 roku Święto Niepodległości miało upamiętniać "rocznicę odzyskania przez Naród Polski niepodległego bytu państwowego". W PRL zamiast niego świętowało się jednak 22 lipca, czyli datę podpisania Manifestu PKWN. 11 listopada został przywrócony w 1989 r., pod nazwą "Narodowe Święto Niepodległości".
monk, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu