Platforma rezygnuje z własnej ustawy, bo tego żądają posłanki
Sejm będzie pracował nad parytetami - to już pewne. Na rozpoczynającym się jutro posiedzeniu ma się odbyć pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o parytetach.
Jednak już wiadomo, że SLD, PO i PSL będą za przesłaniem projektu do dalszych prac. Tych głosów wystarczy, by ewentualnie odrzucić projekt w pierwszym czytaniu. PiS o swojej strategii w tej sprawie ma dyskutować dziś na posiedzeniu klubu.
Najbardziej podzielona jest PO. Dziś w Sejmie ma się odbyć konferencja na temat parytetów organizowana przez Kongres Kobiet. Ma wziąć w niej udział marszałek Bronisław Komorowski, który nie popiera ustawy, oraz zwolennik parytetów szef europarlamentu Jerzy Buzek. Wczoraj przeciwko ustawie wypowiedziała się pełnomocnik rządu ds. równego traktowania Elżbieta Radziszewska. Przedstawiła ekspertyzy prawne, według których projekt jest sprzeczny z konstytucją. Przeciwniczkami parytetów jest większość jej klubowych koleżanek. Posłanki chcą, by preferencje dla kobiet znalazły się w wewnętrznych regulacjach partii. - Ustawowe zagwarantowanie parytetów nie musi poprawić sytuacji obecności kobiet w polityce. Lepszym rozwiązaniem byłoby zagwarantowanie dobrych miejsc na listach wyborczych, to od tego często zależą decyzje wyborców - mówi Iwona Śledzińska-Katarasińska. Dlatego PO chce wprowadzić zasadę, by w pierwszej piątce na liście były co najmniej dwie kobiety. To m.in. opór posłanek PO był powodem porzucenia pomysłu własnej ustawy o parytetach.
Zamiast tego PO może zaproponować poprawkę, która zmniejszy parytet z 50 proc. do 30. Kongres Kobiet proponuje, by połowa miejsc na listach we wszystkich rodzajach wyborów była obsadzana przez kobiety.
Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu