Kto wpłacał na kampanię Palikota?
Źródło pochodzenia 80 tys. zł przeznaczonych na kampanię Janusza Palikota w 2005 r. może wskazać asystent posła.
Krzysztof Łątka nie chce jednak mówić, ale prokuratura liczy, że w rozwikłaniu tajemnicy pomoże postawienie mu zarzutów.
Zdaniem prokuratury Łątka w 2005 r. przez podstawionych studentów i emerytów wpłacił na konto kampanii Palikota pieniądze, których według CBA i Urzędu Kontroli Skarbowej nie mógł mieć. Musiał je od kogoś dostać. Ale nie chce powiedzieć od kogo. Prokuratura liczy, że po usłyszeniu zarzutów zacznie mówić.
Śledztwo prowadziła prokuratura w Radomiu pod nadzorem lubelskiej prokuratury apelacyjnej. Ale prokurator krajowy Edward Zalewski podjął decyzję o przekazaniu jej do Białegostoku. Jego zdaniem w sprawie powinny zostać postawione Łątce zarzuty. A śledczy zmierzali do umorzenia. Dlaczego Zalewski osobiście nie podjął decyzji o przedstawieniu zarzutów i nie kazał jej zrealizować prokuratorom z Radomia? Tłumaczy, że nie mógł tego zrobić. - Takie polecenie może wydać tylko bezpośredni przełożony prowadzącego śledztwo, a więc szef Prokuratury Okręgowej w Radomiu. Jednak ani on, ani jego przełożony nie zgadzali się ze mną - mówi Zalewski. Dodaje, że powodem odebrania sprawy z nadzoru lubelskiej apelacji był fakt, że Palikot jest posłem i szefem PO w tym okręgu. Od dwóch tygodni sprawę prowadza prokuratorzy z Suwałk pod nadzorem białostockiej prokuratury apelacyjnej. Na decyzję o umorzeniu lub postawieniu zarzutów Łątce mają czas do 31 marca.
Maciej Duda
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu