Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Milczenie Sobiesiaka

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Nie pamiętał, nie rozumiał, nie wiedział. Ryszard Sobiesiak postawił wczoraj komisję śledczą pod ścianą. Po kilku godzinach odmawiania odpowiedzi doprowadził do utajnienia przesłuchania.

Przez większość dnia Sobiesiak, kluczowa postać afery hazardowej, ignorował pytania. Na niektóre odpowiadał zdawkowo. Czego w takim razie w jawnej części komisji dowiedzieliśmy się o szczegółach afery od Ryszarda Sobiesiaka?  

Niewiele - i tylko wtedy, gdy samemu Sobiesiakowi coś się wyrwało.

Dopytywany przez Bartosza Arłukowicza o moment, w którym przed spotkaniem ze Zbigniewem Chlebowskim jego telefon gubił zasięg, Sobiesiak przyznał, że tego dnia miał przy sobie aż cztery aparaty. Po co aż tyle? Tego nie wiadomo.

Kwestia telefonów jest ważna dla wyjaśnienia sprawy ewentualnego przecieku. Jak wynika ze stenogramów CBA, Sobiesiak w pewnym momencie zaczął mówić, że można wyrzucić wszystkie abonamentowe telefony (w domyśle - bo mogą być na podsłuchu). Wczoraj Sobiesiak zeznał, że latem 2009 r. stary aparat po prostu mu się psuł. I że dostał nowy numer wraz z nowym aparatem. Przyznał też, że "od dziesiątków lat" czuł się podsłuchiwany, ale nie, nikt go o tym nie informował.

Dociskany przez śledczych przyznał, że w jego ośrodku w Zieleńcu bywała Anna Kozłowska, urzędniczka jednego z ministerstw. I że poznał umowę między amerykańskim G-Techem a Totalizatorem Sportowym. Tu zorientował się chyba, że powiedział za dużo - bo umowa do dziś pozostaje tajna. Zaraz potem nie mógł sobie przypomnieć, w jakich okolicznościach ją poznał.

Według byłego szefa CBA Mariusza Kamińskiego znajomy Sobiesiaka, były prezes TS Sławomir Sykucki, miał latem 2009 r. mówić, że "można tak podzielić rynek, że Totalizator będzie miał pieniądze i wszyscy prywatni będą mieli. Magda tylko musi się trochę słuchać". Wczoraj Sobiesiak zapewnił, że Sykucki nie pomagał we wprowadzaniu jego córki do Totalizatora.

Zeznania Sobiesiaka przed komisją zaczęły się od wniosku jego pełnomocnika mec. Ryszarda Bedryja o wykluczenie z przesłuchań Zbigniewa Wassermanna z PiS. Powód: Wassermann jest stronniczy, bo przesłuchując innych świadków, nazwał Sobiesiaka kryminalistą (Sobiesiak ma na koncie wyrok za korupcję). Wniosek przepadł w głosowaniu.

Potem Sobiesiak przeczytał z kartki oświadczenie. Przedstawił się jako uczciwy przedsiębiorca. Zapewnił, że nigdy nie namawiał polityków, by w nielegalny sposób wpływali na ustawę. Oskarżył byłego szefa CBA o kłamstwo i manipulację. Zapowiedział wobec niego "kroki prawne". Opowiadał, jak od zera doszedł do majątku. I że z tych czasów została mu "pogarda do głupich, tępych albo skorumpowanych urzędników".

Oświadczenie było długie, trwało ponad godzinę. Sobiesiak wielokrotnie się zacinał i gubił rytm. Potem złożył wniosek o utajnienie obrad komisji. I ten wniosek został odrzucony. Sekuła uzasadniał, że skoro Sobiesiak swobodną wypowiedź wygłosił przed kamerami, to zeznawać też powinien jawnie.

Ale od tej chwili Sobiesiak na każde pytanie odpowiadał: nie mam nic więcej do dodania w tej sprawie. Albo: proszę o uchylenie pytania. Albo: będę mówił przed prokuratorem i w sądzie. Poseł PSL Franciszek Stefaniuk zapytał go wprost: - Czy pan będzie tak odpowiadał?

- Tak będę odpowiadał cały dzień - przyznał Sobiesiak. - W takim razie rezygnuję z dalszych pytań - oznajmił Stefaniuk.

Po przerwie Sobiesiak zmienił taktykę. Zdawkowo, ale jednak odpowiadał na część pytań. Mimo to wciąż nie pamiętał, nie rozumiał, nie wiedział. Odpowiadał "nie pamiętam", zanim jeszcze posłowie kończyli zadawać pytania. Spytany wprost stwierdził, że na zamkniętym przesłuchaniu powiedziałby więcej.

Taktyka w końcu okazała się skuteczna - po południu posłowie utajnili obrady. I nastąpiła odmiana: zza zamkniętych drzwi dochodziły salwy śmiechu. A Sobiesiak powiedział, że po wybuchu afery hazardowej spotkał się na Florydzie z byłym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim - co ujawnił jeden z posłów komisji. To przeczy zeznaniom Drzewieckiego przed komisją.

Ostatecznie przesłuchanie Sobiesiaka zakończyło się tuż przed 21.

@RY1@i02/2010/030/i02.2010.030.000.004a.001.jpg@RY2@

Fot. Paweł Supernak/PAP

Ryszard Sobiesiak ostro skrytykował wczoraj polityków, urzędników i dziennikarzy

wojciech.ciesla@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.