Komisja ma pracować aż do maja
To już przesądzone. Hazardowa komisja śledcza będzie pracować dłużej, do końca kwietnia - dowiedział się Dziennik Gazeta Prawna.
Według nieoficjalnych jeszcze informacji władze Platformy Obywatelskiej ostatecznie przystają na to, by wydłużyć pracę hazardowych śledczych. W udzielonym nam rano wywiadzie szef komisji Mirosław Sekuła przyznał, że komisja powinna pracować dłużej - nawet nie do końca marca, ale jeszcze dwa tygodnie dłużej. Jednak jak ustaliliśmy, w PO już zapadła decyzja, że termin zostanie wydłużony do końca kwietnia. Tak jak chce tego PiS.
Na ten pomysł od początku zgadzał się marszałek Sejmu Bronisław Komorowski. Dlaczego? - Między innymi dlatego, że w kwietniu nastąpi ostateczne rozdzielenie urzędu prokuratora generalnego od urzędu ministra sprawiedliwości i to jest dobry moment, aby rozpocząć w innym stylu działanie sejmowych komisji śledczych - argumentował.
- Jeżeli przewodniczący Sekuła i marszałek uważają, że prace komisji hazardowej muszą potrwać dłużej, no to musi tak być. Oczywiście oczekujemy na rzeczową argumentację - powiedział nam wiceszef klubu PO Grzegorz Dolniak.
Kiedy Sejm przegłosuje uchwałę przedłużającą pracę komisji? - Z tym nie będzie większego problemu. Zajmiemy się tym zaraz po rekomendacji Sekuły - mówi Dolniak.
Platforma od października upierała się, że komisji na pracę wystarczy czas do 28 lutego. Opozycja przekonywała, że nie ma na to szans. Praktyka pokazała, że problemem jest nie tylko liczba wątków, jakie ma wyjaśnić komisja. Jej pracę opóźnia też prokuratura. Dopiero na początku stycznia do komisji zaczęły spływać najważniejsze materiały z prokuratury, czyli protokoły i zeznania głównych bohaterów afery. Do tej pory komisja nie otrzymała jeszcze opracowanej mapy połączeń telefonicznych polityków PO, którzy mieli kontakty z Ryszardem Sobiesiakiem i Janem Koskiem, biznesmenami z branży hazardowej.
Do tego dochodzi też problem czysto ludzki - zmęczenie posłów. Część z nich chce zrezygnować z posiedzeń komisji w środy. Wiceprzewodniczący Bartosz Arłukowicz z SLD namawia wręcz śledczych do anulowania przesłuchań od 26 lutego. Wówczas w jego regionie zaczynają się ferie zimowe.
Trochę czasu zajmie przesłuchanie Koska. Arłukowicz naciska, by się ono odbyło. Ale biznesmen jest ciężko chory i nie może stanąć przed komisją. Poseł Lewicy chce zatem, by to komisja wybrała się do Krakowa i przesłuchała go w domu. - Liczyłem na to, że Arłukowicz złoży wniosek o wykreślenie biznesmena z listy świadków. Tak się nie stało. Ten człowiek jest bardzo ciężko chory. Uważam, że składanie zeznań może być zagrożeniem dla jego zdrowia. A mamy przecież protokoły z jego przesłuchania, które w Krakowie przeprowadzili prokuratorzy - mówi nam Mirosław Sekuła.
@RY1@i02/2010/029/i02.2010.029.000.007a.001.jpg@RY2@
Fot. Marcin Kaliński
Nawet szef komisji Mirosław Sekuła twierdzi, że termin 28 lutego był nierealny
Maciej Duda
maciej.duda@infor.pl
Wydaje mi się, że potrzebujemy dodatkowych dwóch tygodni.
Nie ma wyjścia. Jeszcze do pierwszego głosowania we wtorek wieczorem nad wnioskami dowodowymi uważałem, że uda nam się skończyć do końca marca, co i tak jest wydłużeniem pierwotnego terminu o miesiąc. Ale znów wydłużyła się lista świadków, którzy staną przed komisją. I dlatego termin marcowy jest po prostu nierealny.
Nic. Taki wniosek przeszedł głosami posłów PiS, PSL i SLD. Trzech członków komisji z PO wstrzymało się od głosu. Bo moim zdaniem przesłuchanie tych prokuratorów oznacza wyjście poza zakres uchwały o powołaniu naszej komisji. Ekspertyzy z Biura Analiz Sejmowych tak naprawdę wskazywały, że możemy się zająć wątkiem zarzutów dla Kamińskiego, o ile tego chcemy. Czyli prawnicy pozostawili tę sprawę do naszego uznania.
Rzeczywiście w czasie obie te sprawy rozgrywały się blisko siebie. Ale według jeszcze niepełnych dokumentów już w maju 2009 roku było wiadomo, że Kamiński może usłyszeć zarzuty. Dlatego obie wersje wydarzeń, czyli hipoteza o naciskach na ówczesnego szefa CBA i podejrzenie, że Kamiński działał z zemsty - są prawdopodobne. Chciałem, by te wersje badała komisja sprawiedliwości lub komisja do spraw służb specjalnych, a nie nasza. Jednak większość komisji rozstrzygnęła inaczej. Dodatkowe wątki wymagają więcej czasu na wyjaśnienia.
*Mirosław Sekuła, przewodniczacy komisji hazardowej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu