Polityk cały w bibułkach
Wbrew pozorom nie będzie to opowieść o zakonie pijarów, o Stanisławie Konarskim i Collegium Nobilium, lecz o pewnym tajemniczym zabiegu, który od niedawna tworzy ludzi albo ich obala, bez którego polityków po prostu nie ma, a co najmniej tak się powszechnie uważa.
W jakim kontekście używamy tego określenia? Otóż mówimy o polityku: "jego wypowiedzi to tylko pijar" albo ten lub ów źle wypada publicznie, "bo nie zadbano o jego pijar". Jest to zgwałcone pojęcie PR, czyli public relations, innymi słowy umiejętności sensownego prezentowania poglądów przez osoby, które mają coś do zaprezentowania.
Pijar, tak jak jest obecnie używany w Polsce, jest określeniem nonsensownym, gdyż nie dotyczy public relations, lecz polega na przeciwstawieniu wypowiedzi merytorycznej wypowiedzi nastawionej na zyskanie popularności u widzów (rzadziej czytelników). Innymi słowy, nie chodzi tu o jasny przekaz, lecz o przekaz z założenia niemający nic wspólnego z prawdą i służący wyłącznie omamieniu. Ostatnio politycy PiS często oskarżają premiera Tuska, że uprawia tylko pijar, czyli nie zajmuje się rozwiązywaniem problemów, tylko prezentowaniem siebie i ewentualnie swojego rządu i partii. Ale oskarżenia takie płyną ze wszystkich stron we wszystkie strony.
Z czego wynikła ta idiotyczna mania? Oczywiście, polityka w czasach demokracji to nieuchronnie sztuka zyskiwania życzliwości wyborców i dlatego politycy chcą się dobrze publicznie prezentować. Jednak tylko w Polsce doszło w takim stopniu do pogardzania inteligencją wyborców (czyli obywateli), że się sądzi, iż dla pozyskania ich wystarczy sama dobra prezencja i prezentacja, że nie mają oni zdania na temat rzeczywistych dokonań lub poglądów polityków. A zatem wystarczy się im dobrze sprzedać, wystarczy polityka opakować w kolorową bibułkę i zawiązać różową wstążeczką, by ludziom to wystarczyło i by na niego głosowali. Przekonanie o znaczeniu pijaru jest wyrazem niesłychanie niskiego mniemania o ludzkim rozumie i roztropności.
Skąd się bierze taka popularność pijaru? Pierwszym powodem jest zapewne bardzo niska kultura publiczna polityków. Dlatego przyzwoite zachowanie w sytuacjach publicznych, umiejętność poprawnego wyrażania się po polsku czy też zdolność mówienia dłużej niż trzy minuty bez kartki uważa się nie za rzecz naturalną, lecz za zabieg celowo stosowany. Rzeczą naturalną jest bowiem niezdolność polityków do powiedzenia czegokolwiek poprawną polszczyzną, nieumiejętność porozumiewania się na skutek niedostatków słownictwa czy zwyczajne gwałcenie gramatyki i stylistyki. Wszyscy politycy ponadto używają określeń zawiłych i pokrętnych, tam gdzie wystarczają słowa proste.
Drugim powodem jest nieumiejętność lub niechęć do prowadzenia polemik merytorycznych, które - rzecz jasna - wymagają pewnego przygotowania. Niech za przykład posłuży problem, przed jakim stanęła Polska przed rokiem, czyli pytanie o to, jak reagować na kryzys. Teraz - niemal na pewno - wiemy, że reakcja rządu była prawidłowa, ale proszę sobie przypomnieć, jak wyglądała debata publiczna i polityczna na ten temat, przecież poważny i skomplikowany. Praktycznie jej nie było, a większość wypowiedzi, nawet ekonomistów, uznawano za mające charakter czysto pijarowski.
A zatem trzecim powodem stosowania tego określenia jest po prostu brak poglądów. Jestem przekonany, że w sytuacji nieustającej kontradykcji, w jaką wpadło polskie życie publiczne, bardzo wielu polityków nie ma w ogóle poglądów, bo wystarczy zaprzeczyć poglądom przeciwnika, a ponieważ on często też ich nie ma, to się go traktuje pijarem.
Bardzo to przykre, bo wierzę w demokrację i wierzę w mądrość obywateli, ale obawiam się, że w tej wierze jestem w Polsce pijarowskiej osamotniony.
@RY1@i02/2010/028/i02.2010.028.000.013b.001.jpg@RY2@
Marcin Król
Na co dzień i od święta
Autor jest filozofem, historykiem idei, profesorem Uniwersytetu Warszawskiego
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu