Stefaniuk: nie będę pomagał Platformie
Nawet gdybym chciał, to nie potrafiłbym tego zrobić.
To nie o to chodzi. Po prostu w pracach komisji nie ma miejsca na kłótnie między koalicjantami. Najważniejsze jest dobre wykonanie zadania, jakie zostało nam powierzone. Jeśli doszło do naruszenia prawa, to nie ma ono barw politycznych. Nie można nieprawidłowości ubierać w szaty polityczne.
Niczego nie można zamiatać pod dywan. Nie ma takiej możliwości, by można było coś przemilczeć czy wręcz udawać, że nic się nie stało. Coś się wydarzyło. A teraz trzeba, by komisja powiedziała głośno, co się stało.
Będzie można o tym powiedzieć dopiero po zakończeniu prac przez komisję. Trzeba będzie wskazać na pewne kwestie, gdzie doszło do nieprawidłowości. Przypomnę tylko, że komisja bada trzy kwestie: czyli trzy nowelizacje tzw. ustawy hazardowej. Pierwszą, jaka się odbyła za czasów rządu premiera Leszka Millera, drugą - za czasów premiera Jarosława Kaczyńskiego, i trzecią - za czasów premiera Donalda Tuska. Jeżeli były jakieś naruszenia przepisów i jeśli jacyś politycy poprzez swoje poczynania mogli narazić na straty Skarb Państwa, to komisja będzie musiała to wykazać, bez względu na to, jakich ugrupowań politycznych będzie to dotyczyć.
Każdy ze świadków jest bardzo dobrze przygotowany i stara się jak najlepiej wypaść. Natomiast dziś jest za wcześnie, by orzekać, kto mówi prawdę.
Zadaję pytania profesjonalnie. Pytam o lobbing, o to, czy były naciski. Mnie nie obchodzą jakieś sprawy uboczne. A poza tym musimy jednak pamiętać, że świadkowie zeznają pod przysięgą.
Niewątpliwie to będzie jeden z głównych wątków, ponieważ komisja, trzymając się dyspozycji zawartej w sejmowej uchwale, musi zbadać, czy przestrzegano przepisów o tajemnicy państwowej. Przy czym należy zwrócić uwagę, że w sprawie tak zwanego przecieku była pewna doza nieostrożności śledczych. Bo jeżeli był proces obserwacji nowelizacji ustawy hazardowej, to powinien być on doprowadzony do końca.
Użyję metafory: jeżeli w czasie wrzenia odkrywa się pokrywkę, to jakaś para może gdzieś uciec i część cieczy może wyparować. Trzeba być świadomym, że coś takiego może się wydarzyć. A ta sprawa dotyczyła wielu osób.
Mógł poinformować, ale dopiero po zakończeniu sprawy. Skoro do nieprawidłowości miało dojść podczas prac nad rządową nowelizacją ustawy, to trzeba było poczekać do końca, czyli do zakończenia prac na forum rządu. Ale to są tylko takie moje rozważania. Na tym etapie prac komisji nie mogę definitywnie wypowiadać się na żaden temat.
To będzie kluczowy tydzień dla obserwatorów, ponieważ na pewno ich uwagę ściągnie przesłuchanie premiera i byłych premierów. Natomiast dziś trudno powiedzieć, czy będzie to kluczowe dla prac komisji. Byłoby tak, gdyby to premierzy zlecali nowelizacje ustawy o grach losowych. Ale tego nikt nie powiedział.
W tej chwili trwa merytoryczna praca komisji. Mam mieszane uczucia odnośnie do straconych dwóch miesięcy. Niepotrzebne były tamte zawirowania.
Wielokrotnie wyrażałem swoje zdanie w tej sprawie. Uważałem, że niepotrzebnie Wassermann i Kempa zostali wykluczeni. Zresztą tego działania posłów PO nie pochwalił też premier Tusk.
Przewodniczący jest w bardzo trudnej sytuacji, ponieważ ścierają się dwa fronty atmosferyczne. Często próbuje stosować pewne rygory wobec niektórych członków komisji.
Na śliskiej drodze też da się kawałek podjechać. Prace komisji jednak się posuwają.
Już dawno mówiłem, że nie ma szans, byśmy skończyli prace do końca lutego.
Przewodniczący komisji powinien zwrócić się do marszałka Sejmu o to, by Sejm przedłużył albo nawet zniósł ten termin.
Komisja nie wykona dyspozycji. Mamy do przesłuchania jeszcze około 50 świadków. Czas musi być przedłużony.
Obie partie są w opozycji. Ale czy jest sojusz? Trudno mi powiedzieć. Na pewno nie ma bariery dla porozumienia między PiS a SLD.
Tutaj potrzebna jest gra wszystkich członków komisji do jednej bramki. Tu trzeba postawić bramkę prawdy i do niej strzelać, jeśli już mamy używać języka sportowego.
Każdy, kto narusza zasady przyzwoitości, musi liczyć się z tym, że będzie miał coś do stracenia. To dotyczy wszystkich w tej samej mierze.
Dostałem dyspozycję z klubu PSL do pracy w komisji. Z góry zapowiedziałem, że w sprawach, dla których powoływane są komisje śledcze, nie ma ani koalicji, ani opozycji. Jest kwestia do wyjaśnienia. I tu nie chodzi o wskazanie jakiegoś winnego. Ważniejsze jest pokazanie wszystkich nieprawidłowości.
A politycy Platformy mówią, że winny jest Mariusz Kamiński. Tu jest takie odbijanie piłeczki. Natomiast rolą komisji jest znalezienie właściwej drogi i oddzielenie niedozwolonego lobbingu od konsultacji społecznych, które są dozwolone.
@RY1@i02/2010/022/i02.2010.022.000.0013.001.jpg@RY2@
Fot. Michał Rozbicki
Franciszek Jerzy Stefaniuk, poseł PSL, członek komisji śledczej ds. afery hazardowej
, poseł PSL, członek komisji śledczej ds. afery hazardowej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu