Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Zamiast ustaleń były obelgi i pomówienia

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Jerzy Engelking dopuścił się manipulacji, był sędzią, katem i wodzirejem - przekonywał wczoraj sejmową komisję naciskową Janusz Kaczmarek. Prokurator nie pozostał dłużny.

- Kaczmarek sam, z własnej woli kłamał w sprawie spotkania z Ryszardem Krauzem - stwierdził Engelking.

Konfrontacja zakończyła się skandalem. Z sali wyszło dwoje posłów Prawa i Sprawiedliwości. - To już nie miało sensu. Mieliśmy dość dziwnego zachowania Andrzeja Czumy. Przewodniczący komisji uchylał nasze pytania, nie mogliśmy o nic zapytać, konfrontację prowadził w sposób tendencyjny - tłumaczył dziennikarzom poseł Arkadiusz Mularczyk. Dodał też, że on i posłanka Marzena Wróbel postanowili złożyć zawiadomienie do prokuratury przeciwko Andrzejowi Czumie. Dlaczego? - Czuma, blokując nasze pytania, zaniechał swoich obowiązków jako szef komisji śledczej. To po prostu wyraz naszej bezradności - stwierdził Mularczyk.

Sama konfrontacja zaczęła się od ostrego spięcia byłego prokuratora krajowego, a później szefa MSWiA w rządzie PiS, z jego byłym kolegą Jerzym Engelkingiem, byłym zastępcą prokuratora generalnego. Engelking z Kaczmarkiem usiedli przy wspólnym stole naprzeciwko siebie. Kaczmarek położył obok siebie różne wydruki i notatki. Tak samo Engelking. Ale wyciągnął też laptopa. To rozjątrzyło jego adwersarza, który głośno stwierdził: - Engelking powinien laptopa zamknąć albo oddać. Przecież może się komunikować z osobami z zewnątrz! Na słowa świadka od razu zareagował Andrzej Czuma, który zapytał ekspertów, czy Engelking może korzystać z laptopa. Ci nie byli zgodni. Wtedy włączyła się Marzena Wróbel. - Skoro chce się zabrać Engelkingowi laptopa, to Kaczmarek powinien pozbyć się notatek i książek, które ze sobą przyniósł. To jakaś farsa. Żyjemy w XXI wieku i notatki mogą mieć formę elektroniczną - oburzała się posłanka PiS. Politycy Platformy Obywatelskiej podzielali argumentację Kaczmarka. - A skąd mamy pewność, że po drugiej stronie nie ma pięciu prokuratorów, którzy pomogą Engelkingowi bronić określonych tez? - pytał Robert Węgrzyn. Ostatecznie Engelking schował laptopa. Zaczęła się konfrontacja. Engelking przekonywał posłów, że prokuratura, zatrzymując w 2007 r. Karczmarka, nie działała na polityczne zamówienie.

Posłowie spytali też Engelkinga, czy nadal uważa, że to Kaczmarek odpowiada za przeciek z planowanego zatrzymania przez Centralne Biuro Antykorupcyjne Andrzeja Leppera. - Nigdy nie twierdziłem, że Kaczmarek był źródłem przecieku. Wskazywałem jedynie na pewne prawdopodobieństwo - stwierdził Jerzy Engelking.

Kaczmarek dowodził natomiast, że Engelking podczas słynnej konferencji multimedialnej dopuścił się manipulacji i publicznego linczu na nim. - Wydano na mnie wyrok. Grupa prokuratorów i ABW chciała ze mnie zrobić szpiega, aferzystę i osobę, która ma kontakty z grupami przestępczymi - uskarżał się świadek. I zacytował fragmenty podsłuchów, których Engelking nie przedstawił na swojej konferencji, a które wybielały Kaczmarka.

Były zastępca prokuratora generalnego tłumaczył, dlaczego zorganizowano konferencję. - Chodziło o to, by udowodnić, że m.in. Kaczmarek składał fałszywe zeznania, a nie wskazywać źródło przecieku z akcji CBA. Chcieliśmy też ochronić prokuraturę przed nieuprawnionymi atakami polityków i mediów - argumentował Engelking. Posłowie nie będą już więcej powtarzać konfrontacji Kaczmarka z Engelkingiem.

@RY1@i02/2010/019/i02.2010.019.000.004a.001.jpg@RY2@

Komisja ds. nacisków zakończyła się wyjściem posłów PiS. Obrazili się na przewodniczącego Andrzeja Czumę

Fot. Grzegorz Jakubowski/PAP

maciej.duda@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.