Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Sekuła perfekcyjnie kompromituje swoją komisję

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

ROZMOWA

@RY1@i02/2010/016/i02.2010.016.000.0003.001.jpg@RY2@

prof. Paweł Śpiewak

Fot. Marcin Łobaczewski

Na pewno jest lepiej, bo w końcu zaczęto mówić o sprawie, a komisja przestała zajmować się sam sobą. Najważniejsze, że zajęto się w końcu istotą sprawy, czyli aferą za czasów rządów Platformy Obywatelskiej, a nie historią problemu hazardu w ostatnim dwudziestoleciu. Ale czy jest dobrze? Tego bym nie powiedział. Bo ja i tak nie wierzę w tę komisję.

To jest tak, że komisja nie może porządnie pracować. Ciągle nie ma potrzebnych jej dokumentów, billingów, a przewodniczący Mirosław Sekuła nieustannie odbiera głos śledczym. Przecież nie można wyobrazić sobie rozsądnie działającej komisji, kiedy Sekuła ogłasza koniec przesłuchania Chlebowskiego w sytuacji, gdy nikogo z tej komisji nie ma na sali, bo trwa przerwa. To są jakieś żarty. Sekuła wykonuje swoją pracę tak, by skompromitować komisję. I to akurat zadanie wykonuje w sposób perfekcyjny. Nie sądzę natomiast, by kogokolwiek zbliżało to do prawdy.

To nie jest moim zdaniem sprawa jego osobistych cech. To raczej kwestia pewnej politycznej koncepcji prowadzenia prac komisji, która wygrała w kierownictwie klubu parlamentarnego PO. Sekuła przejdzie do historii jako symbol kogoś, kto kieruje się racjami wyłącznie partyjnymi, a swoimi działaniami nieustannie się kompromituje.

Gdyby takie rzeczy działy się w komisji Rywina, to byście państwo Millerowi głowę oderwali. Media i osoby publiczne uważałyby, że to jest nie do przyjęcia. Teraz mamy sytuację, w której Platforma może więcej i sprawdza, ile tego więcej może. I czy opinia publiczna przełknie jej kolejny numer. Jak się okazuje, opinia publiczna i dziennikarze są w stanie przełknąć bardzo dużo.

Bez wątpienia. Opinia publiczna jest na swój sposób stronnicza, a na pewno stronniczy w tej sprawie są polscy dziennikarze, którzy w moim przekonaniu nie potrafią jej obserwować z pewnym dystansem. A szkoda.

Muszę się przyznać, że mam zaufanie do Mariusza Kamińskiego i uważam go za osobę bardzo uczciwą. To jest, mam wrażenie, człowiek, który nawet jeśli znalazłby coś złego we własnej rodzinie, byłby w stanie, że tak powiem, ukarać te osoby. Nie bardzo wierzę w to, że on się kieruje wyłącznie motywami politycznymi i że to wszystko jest próbą zniszczenia aferą hazardową Platformy czy Chlebowskiego osobiście. Myślę, że Kamiński dotknął czegoś istotnego, a problem polega na tym, że PO nie za bardzo chce to wyjaśnić.

Na pewno posłów Platformy zasiadających w tej komisji.

Na szczęście chyba nie wszyscy w Platformie tak myślą. Słyszałem posła Jarosława Gowina, który raczej dawał do zrozumienia, że tego typu perspektywy przed Chlebowskim w ogóle nie ma. Sprawa jednak na pewno dalej istnieje. Szkoda, że Donald Tusk jako szef partii nie dał jednoznacznego sygnału, że trzeba ją zamknąć, to znaczy że sam go z PO nie usunął.

, socjolog, były poseł PO

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.