Minister do rozliczenia
Gdy w 1998 r. utraciliśmy 34 mln euro pomocy unijnej, była polityczna burza, dymisja, a w konsekwencji ze stanowiskiem pożegnał się też szef Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. W 2010 r., gdy zagrożony jest program pomocowy o wartości ponad miliarda złotych, minister pracy Jolanta Fedak zarządza kontrolę. I to dopiero po tym, jak program zablokował inny resort odpowiedzialny za wydawanie unijnej pomocy. Zablokował, bo pieniądze źle wydane trzeba będzie zwrócić z własnej kasy. Straci budżet, stracą ludzie, którzy z tej pomocy korzystali. Pozyskiwanie pieniędzy z Unii to wizytówka i priorytet tego rządu. Czy na pewno? Przecież nie od dziś wiadomo, że za realizację ważnego społecznie programu odpowiadają osoby niekompetentne. Pomoc unijna rozdawana była nietransparentnie. Jeden przykład: firma szkoleniowa, która starała się o środki z programu, do tej pory nie może uzyskać nawet uzasadnienia odmowy. Ale pieniądze płynęły, z wolnej ręki. Według jakich kryteriów - nie wiadomo. I gdyby ktoś miał wątpliwości - odpowiada za to w pierwszej kolejności minister pracy Jolanta Fedak, która tolerowała ten nomenklaturowo-partyjny układ. Odpowiedzialność urzędników, którym na to pozwalała, to inna sprawa.
@RY1@i02/2010/015/i02.2010.015.000.002b.001.jpg@RY2@
Cezary Bielakowski
Cezary Bielakowski
cezary.bielakowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu