Kwestia wiarygodności
Partii Donalda Tuska długo udawało się to, czego nie potrafili inni. Rządziła, nie tracąc poparcia. I nie było tego w stanie zmienić nawet ujawnienie afery hazardowej. Platforma mogła czuć się bezkarnie. I śmiało snuć plany o kolejnej kadencji władzy. Tak było do ostatniego sondażu, który pokazał potężne wahnięcie poparcia dla PO. W dół, głęboko poza granice błędu statystycznego. PO wybrnęła z afery hazardowej, bo zapowiedziała wyjaśnienie jej do bólu. Zapowiedź tę uzupełniły dymisje. Gwarancje składał sam Tusk. Ale w niedługim czasie politycy PO zaczęli odgrywać przed opinią publiczną znany już spektakl pod tytułem "Arogancja władzy". Kulminacyjną sceną tej farsy było usunięcie z komisji śledczej posłów opozycji Beaty Kempy i Zbigniewa Wassermanna z PiS. Platforma zaczęła być sędzią we własnej sprawie. Przestała być po prostu wiarygodna.
Na razie jest za wcześnie, by przesądzać, czy jest to tylko przejściowy wyraz niezadowolenia, czy może nastąpiło już przekroczenie masy krytycznej. Czego wykluczyć nie można, bo Polacy coraz gorzej, także w innych badaniach, oceniają premiera i rząd. Fatalny dla PO sondaż musi zostać zweryfikowany. Ale już jedno wydaje się jasne: partii Tuska nie uda się utrzymać notowań, jeżeli będzie grać jedynie strachem przed powrotem PiS-u.
@RY1@i02/2010/008/i02.2010.008.000.002b.001.jpg@RY2@
Cezary Bielakowski
cezary.bielakowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu