Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Zapotrzebowanie na przyzwoitość

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Do sierpnia 1980 roku ogromna większość Polaków żyjących w PRL oddzielała sferę przekonań prywatnych od sfery zachowań publicznych. Pomstowano na władze, traktujące to, co państwowe, jak własny folwark, ale uczestniczono w oficjalnym, po cichu wyśmiewanym rytuale. W sierpniu 1980 roku granica między tym, co mówi się w domu, oraz tym, co mówi się publicznie - zatarła się. Ci sami ludzie, którzy jeszcze kilka miesięcy temu uczestniczyli w niby-wyborach do rad narodowych, teraz ryzykowali zdrowie i życie w walce z systemem komunistycznym (człowiek, a w każdym razie Polak, to naprawdę istota zagadkowa!).

Dzisiaj Polska jest krajem zupełnie innym niż 31 lat temu - i my jesteśmy innym społeczeństwem. Chociaż, chociaż... Jeden z polityków (całkiem porządny człowiek) opowiadał mi niedawno, że w jego rodzinnym mieście warunkiem utrzymania pracy w instytucjach samorządowych jest deklarowanie poglądów politycznych, które aprobują zwierzchnicy. Afera z żoną Jacka Kurskiego (było nie było, ważnego polityka) przepytywaną "na okoliczność" właściwej postawy ideowo-politycznej pokazuje, że choroba dotyka także wysokie szczeble władzy, skądinąd pochodzącej z wyboru i skądinąd demokratycznej. Uwierzyłem żonie Kurskiego, jeszcze zanim przedstawiła nagranie - akurat mój znajomy wrócił z objazdu po okręgu wyborczym, mało kogo z dawnych pracowników kilku instytucji poznał - PiS czyścił do połysku. Tu czyścił PiS, tam czyścili PiS, w sumie smutna demokratyczna Polska trzeciego tysiąclecia.

Wyjścia są trzy. Liczyć na to, że przyzwoitość weźmie górę i czyściciele zaczną się po prostu wstydzić tego, co robią. Liczyć na to, że wyborcy w końcu się obudzą i zaczną powściągać apetyty na bezustanną przebudowę personalną urzędów. Liczyć na to, że jakiś liberalny rząd (spadnie z Marsa?) tak dalece zmniejszy liczbę stanowisk pozostających w rękach polityków, że problem się statystycznie ograniczy.

Można też na nic nie liczyć, przed sobą ciemność widzieć... i z tego czerpać nadzieję. Wiosną 1980 roku wszystko wyglądało beznadziejnie, a proszę. Pstryk i nagle się zmieniło. Polak niezguła, cynik oraz tchórz przemienił się w obywatela walecznego niczym tygrys. Co najważniejsze, nie strzelał, nie dał się zastrzelić, i na dodatek dopiął swego. Podczas strajków sierpnia 1980 roku Polska pokazała oblicze inne niż to, do którego tak bardzo przyzwyczaiła nas historia. Po pierwsze - udało nam się nie przegrać. Po drugie - zajęliśmy się własnym krajem. Historia nie powtarza się nigdy i żaden nowy Sierpień nie jest nam potrzebny. Powrót do sytuacji, w której nie tolerujemy zachowań egoistycznych i cynicznych za publiczne pieniądze - potrzebny jest jak najbardziej.

@RY1@i02/2011/165/i02.2011.165.186.002c.001.jpg@RY2@

Jan Wróbel

Jan Wróbel

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.