Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Do urn idziemy 9 października

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Wybory parlamentarne odbędą się 9 października i będą jednodniowe - zapowiedział prezydent Bronisław Komorowski.

To na razie jedynie zapowiedź decyzji, którą oficjalnie Komorowski podejmie w sierpniu. Wtedy też uruchomiony zostanie cały kalendarz wyborczy związany z rejestracją list i rozpoczęciem kampanii wyborczej.

Zapowiedź była zaskakująca, gdyż dopiero 14 lipca Trybunał Konstytucyjny rozstrzygnie, czy dwudniowe wybory są zgodne z konstytucją. Za takim rozwiązaniem byli politycy PO, przeciwne były pozostałe partie.

Wybór terminu oznacza, że wymiana rządu i ewentualne negocjacje koalicyjne związane z tworzeniem nowego gabinetu odbędą się w środku polskiej prezydencji w Unii Europejskiej. Według konstytucji nowy Sejm ma się zebrać najpóźniej miesiąc po wyborach i na pierwszym jego posiedzeniu stary rząd ma złożyć dymisję. Nowy premier ma zostać powołany w ciągu kolejnych dwóch tygodni. To oznacza, że rozmowy o tworzeniu nowego gabinetu odbywać się będą na przełomie października i listopada.

- I tak wybory musiałyby się odbyć w trakcie prezydencji, bo inaczej mogłoby być tylko, gdyby Sejm wcześniej skrócił kadencję - mówi DGP prezydencki doradca Tomasz Nałęcz. Gdyby prezydent wyznaczył wybory na 23 października, cała procedura odwlekłaby się na początek grudnia, czyli na samą końcówkę prezydencji. Ostatni unijny szczyt podczas naszego przewodnictwa ma się odbyć 9 grudnia.

Komentarze w sprawie decyzji Komorowskiego są podzielone. PIS uważa, że nie służy ona prezydencji. Wszystkie partie poza PO są zadowolone z jednodniowych wyborów. Część polityków PO jest zaskoczona decyzją Komorowskiego i interpretuje ją jako próbę sił z Tuskiem.

GOS

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.