PSL, czyli tęsknię do populizmu
W PSL-u doszło do kosmetycznej zmiany. Janusz Piechociński nie ma na oku żadnego status quo, z którym chciałby walczyć. Ma świetną okazję, by uczynić PSL jedyną partią w Polsce z konkretnym programem populistycznym. "Populizm" uchodzi w Polsce za epitet, ale w historii bywało z tym pojęciem różnie - było nie było, amerykański ruch populistyczny był po prostu ruchem ludowym. PSL chce być partią dla małych przedsiębiorców czy rolników, niech tam, ale może się również oprzeć na czymś więcej niż targach o budżet unijny i krajowy. Partia ludowa niekoniecznie musi być bezbarwna.
Po pierwsze, taki ruch mógłby odznaczać się prawdziwą niechęcią do "grubych ryb", które Waldemar Pawlak cenił. Nawoływania ministra Pawlaka do ratowania z pieniędzy budżetowych PBG to był zły kurs. Rząd powinien wspierać małych przedsiębiorców z pieniędzy tych wielkich, a nie odwrotnie.
Po drugie, można spróbować znanej z Zachodu wrogości do hipermarketów, byle skutecznej. Wezwania do referendów w miasteczkach przed zbudowaniem hipermarketu, może nawet całkowity zakaz ich wznoszenia. Człowiek samorealizuje się poprzez prowadzenie kiosku czy warzywniaka, a nie układanie towaru na półkach. Najdrobniejszy nawet kapitalizm jest lepszy niż tłum mop-zatrudnionych.
Po trzecie, temat w Polsce martwy - solidny pieniądz. Partie populistyczne nie należą do jego silnych zwolenników, uważając, że rosnące ceny np. żywności są korzystne dla farmerów. Nawoływanie do standardu złota byłoby jednak kolejnym ciosem w "wielkich" - bankierów i rząd w Warszawie, pierwszych beneficjentów kolejnych dodruków pieniędzy. Co najważniejsze jednak, tego typu postulat wzbudziłby wiele kontrowersji. A świeżej kontrowersji na poważnym poziomie, nie tych dotyczących KRUS i dopłat, potrzeba PSL-owi jak tlenu. Kto z żyjących pamięta burzliwą dyskusję o jakiś punkt programu PSL? Może i spotkałby się z krytyką, ale dorobiłby się grupy obrońców "ideowych". Przestałby być postrzegany jako idealny koalicjant, którego wyborcy to głównie rodziny radnych z PSL. Mówiłoby się: "A lubię PSL, ale mają trochę stuknięte pomysły". Lepiej być traktowanym z niedowierzaniem, a nawet wyśmiewanym za swoje twarde poglądy, niż za ich kompletny brak.
@RY1@i02/2012/228/i02.2012.228.18600020b.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel, dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu