Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Dosadnie? To mądrze

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Wśród wielu uwag, jakie słyszymy na temat krótkiej wypowiedzi Zbigniewa Brzezińskiego, zdumiewa ta, że wypowiedział się za ostro, zbyt emocjonalnie, nadmiernie dosadnie. Zdumiewa, bo Brzeziński na pewno nie jest myślicielem emocjonalnym, można mu raczej zarzucić analityczny chłód, ani nie jest skłonny, jak wszyscy cywilizowani ludzie Zachodu, do nadużywania słów uważanych za obraźliwe. Powiedział dokładnie to, co chciał powiedzieć i, co więcej, powiedział to tak, jak chciał. Kwestia słów odgrywa bowiem w demokracji wielką rolę, z której w Polsce słabo zdajemy sobie sprawę.

W demokracji banał to oczywisty, słowa służą do porozumiewania się, a dosadne używanie słów to tylko rezultat, a nie przyczyna politycznego stanu rzeczy. Niezbędne jest określanie właściwymi słowami odpowiednich sytuacji, a fatalne są owijanie w bawełnę i delikatesy językowe przy bardzo niedelikatesowych sytuacjach. Czymże złym jest powiedzenie o określonym zachowaniu, że jest "wredne" (cytuję za Brzezińskim) w porównaniu z nazwaniem domyślnej, ale nieokreślonej grupy ludzi "zbrodniarzami"? Zwłaszcza w krajach anglosaskich twarde i dosadne słowa są w codziennym użyciu, jeżeli dobrze określają sytuację. Niesłychanie to ułatwia wzajemne zrozumienie, a nikt nie czuje się obrażony.

Jednak bardzo trzeba uważać ze słowami, które są skierowane ad personam i które obrażają człowieka, a nie jego poglądy lub zachowanie polityczne. Poglądy i zachowania polityczne to rzecz publiczna i dotyczą interesu wspólnego, więc nie ma co się patyczkować przy ich omawianiu, ale nie wolno nikogo obrażać, chyba że się ma po temu niezbite podstawy. Dlatego tak rzadko w polityce anglosaskiej i europejskiej usłyszymy niesłychanie łatwo używane przez Polaków sformułowanie "pan kłamie". Gdybym usłyszał je skierowane do mnie w trakcie audycji telewizyjnej, wstałbym, dał w pysk i wyszedł. Oczywiście, pod warunkiem że mój rozmówca nie wskazałby na moje konkretne kłamstwo. U nas jednak sformułowanie "pan kłamie" stało się niemal takim samym przerywnikiem, jak inne słowa na k... Wypowiada się je bez wahania w Sejmie wobec premiera. Teoretycznie w Sejmie posłom wolno więcej, ale dopóki nie wskazuje się jasno, że ktoś powiedział o dwóch tysiącach kilometrów dróg, a było tylko sto pięćdziesiąt, to nie wolno użyć słowa "kłamie". Podobnie jak nie wolno bez zdania racji używać słowa "zbrodniarz" czy "zamordował". Wszystko to bowiem, nie bacząc na stan emocjonalny mówiących, są słowa krytyczne wobec zachowania człowieka, a nie polityka.

Spójrzmy na problem z innego punktu widzenia. W wypowiedzi Zbigniewa Brzezińskiego najostrzejszy był fragment dotyczący Rosji i sprzyjania jej polityce niechętnej Polsce. W zasadzie wypomniane zostało zachowanie, które jest bliskie lub tożsame ze zdradzaniem interesów narodowych. Jedno z najbardziej stanowczych możliwych oskarżeń. Jednak, ponieważ w polskich realiach pojmowanie interesu narodowego uległo erozji, niedostatecznie dostrzeżono, jak poważne jest to oskarżenie.

Przy okazji warto przypomnieć, że Zbigniew Brzeziński zajmuje się całe życie geopolityką. My, intelektualnie skupieni na Unii Europejskiej, zapominamy o wielkim świecie. Brzeziński próbował (bez wielkich skutków) zachęcić w jednej z ostatnich książek do ścisłej współpracy Chin ze Stanami Zjednoczonymi dla dobra całego porządku światowego, Chińczycy jednak na razie nie chcą politycznie wychodzić poza swój region. To jednak wskazuje, że geopolityka (jak pisał Stefan Kisielewski 35 lat temu) nie straciła znaczenia. Więc słuchajmy mądrych ludzi zwłaszcza wtedy, kiedy używają słów mocnych, ale opisowych, bo być może to oni mają rację.

@RY1@i02/2012/221/i02.2012.221.00000040b.802.jpg@RY2@

Marcin Król filozof, historyk idei

Marcin Król

filozof, historyk idei

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.