Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

To nie było expose opozycji

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Niedawne wystąpienie prezesa PiS w siedzibie partyjnej zostało określone jako opozycyjne expose. Niesłusznie. Ani ze względów formalnych, ani z powodu zawartości nie miało takiego charakteru. Jarosław Kaczyński przedstawił garść diagnoz i propozycji dotyczących społeczno-gospodarczej polityki państwa. Zdenerwowało to komentatorów i polityków od dawna wyspecjalizowanych w zwalczaniu PiS. Ale Kaczyński wielce ułatwił zadanie krytykom, bo sformułował parę sugestii, najdelikatniej mówiąc, wątpliwych.

Na czoło trzeba tu wysunąć propozycje podatkowe, a osobliwie pomysł zintegrowania ustaw o CIT i PIT. Jeśli dobrze się domyślam, PiS zamierza przedstawić zintegrowaną ustawę (profesjonalnie przygotowaną przez Instytut Studiów Podatkowych prof. Witolda Modzelewskiego), której objętość (łącznie z rozporządzeniami) przekracza 500 stron. Zwykły podatnik nie miałby oczywiście żadnej szansy na lekturę ze zrozumieniem. Powinniśmy raczej iść w kierunku podziału obecnej ustawy o PIT, tak by wyłączyć z niej (do osobnej ustawy) z natury rzeczy skomplikowane uregulowania opodatkowania osób prowadzących działalność gospodarczą. Wtedy ustawa dla pracowników i emerytów mogłaby być stosunkowo prosta.

Nie mam też wątpliwości, że zmiany wymaga struktura podatkowych obciążeń. Obecnie zarówno podatkiem dochodowym, jak i VAT obciążeni są silnie ludzie o niskich dochodach - zwykli pracownicy i emeryci. Dzięki wcześniejszym wysiłkom najpierw SLD, a potem PiS i PO wysokie dochody są w Polsce obciążone bardzo nisko. PiS tego zmienić nie chce, choć byłoby to socjalnie i ekonomicznie celowe.

Pomysły Kaczyńskiego, by nadać podatkom bardziej socjalny charakter przez dalszą rozbudowę ulg podatkowych na dzieci (w tym stosowanie ulgi od poczęcia), trudno uznać za racjonalne. Owszem, potrzebna jest zmasowana polityka wspierania przyrostu naturalnego, ale należy ją realizować innymi instrumentami, choćby przez bezpłatne wyprawki szkolne.

Także niektóre inne sugestie Kaczyńskiego nie zasługują na wsparcie, ale trzeba też koniecznie dostrzec, że wiele kluczowych kwestii Kaczyński po prostu wyminął szerokim łukiem. Długo i mętnie rozprawiał o bezrobociu, ale nie podjął kluczowej kwestii polityki makroekonomicznej. Nic nie dowiedzieliśmy się w kwestii polskiej polityki wobec Unii, w tym o ewentualności wstąpienia do strefy euro. Kaczyński nie zaproponował innej niż rządowa polityki ubezpieczeń społecznych - jedynie odrzucenie uchwalonej ustawy. Nie zająknął się w kwestii ubezpieczeń rolników.

Ale podjął też kilka kwestii moim zdaniem trafnie. Słusznie zwrócił uwagę na narastające patologie w służbie zdrowia, a propozycja, by po bankructwie koncepcji kas chorych zlikwidować NFZ, zasługuje na poważne rozważenie. Faktycznie ta instytucja dużo kosztuje i jest raczej ostoją lobbingu niż racjonalizacji kosztów służby zdrowia. Trafne, choć raczej banalne jest zwrócenie uwagi na patologiczne gry w edukacji (mnogość podręczników, likwidowanie szkół poza kontrolą rządową). Proponowane tu zmiany także zasługują na uwagę. Dobrze, że Kaczyński nie pominął firmowego tematu PiS - korupcji. Po aferze Rywina mogło się wydawać, że problem złagodnieje. Tak chyba się nie stało. Inna sprawa, że w tej kwestii propozycje Kaczyńskiego są wielce standardowe (co nie znaczy, że należy je odrzucić).

Tak jak listę złych pomysłów i kwestii zaniechanych można wydłużać, podobnie jest z listą spraw zasługujących na przychylne potraktowanie. Wprawdzie globalnej alternatywy dla rządowej polityki nadal nie ma, ale też polityka rządu jest bardziej wynikiem doraźnych pomysłów niż realizacji spójnej koncepcji. Przede wszystkim z tego powodu premier Donald Tusk nie powinien kpić ("Wolę, jak Kaczyński bawi się kalkulatorem niż zabawkami"). Ale nie powinien kpić także dlatego, że sam w przeszłości mówił ewidentne głupstwa ("druga Irlandia", ekspresowe wstąpienie do strefy euro), a swego czasu pobił chyba rekord składania obietnic bez pokrycia.

Idą trudne czasy. Jakość klasy politycznej będzie miała ogromne znaczenie. Kondycja intelektualna i etyczna obozu rządowego, jak i opozycji jest marna. To groźba, że sprawy mogą biec gorzej, niżby mogłyby. Wystąpienie Kaczyńskiego to nie jest przełom, ale to generalnie krok we właściwą stronę. Szkoda, że odpowiedzią rządzących (i bliskiego im środowiska medialnego) jest zbiorowe zygu-zygu.

Kaczyński wygłosił jedynie garść diagnoz i propozycji, często nietrafionych

@RY1@i02/2012/174/i02.2012.174.000001500.803.jpg@RY2@

Ryszard Bugaj, ekonomista, profesor PAN

Ryszard Bugaj

ekonomista, profesor PAN

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.