Najgłośniejsza akcja ABW, która niczego nie wyjaśniła
Dochodzenie w sprawie korupcji w branży węglowej zakończyło się śmiercią Barbary Blidy. To zdarzenie podzieliło Polaków
Mafia węglowa nie była wymysłem IV RP, bo rozmaite afery węglowe zajmowały śledczych już od początku lat 90. W latach 1992-1993 rozpadła się planowa dystrybucja węgla, na rynek wkroczyli prywatni pośrednicy, którzy umieli "dogadać się" z pracownikami dyrekcji kopalń, holdingów i politykami. Liczenie strat w górnictwie w wyniku różnych przekrętów stało się nawet w połowie lat 90. swego rodzaju hobby inspektorów NIK, dziennikarzy i związkowców, którzy głośno domagali się rozliczenia afer.
Jak pokazała tragedia w kopalni Jas-Mos, w której zginęło 10 górników, korupcja przynosiła nie tylko straty dla budżetu, lecz także stawała się przyczyną katastrof. Według tygodnika "Wprost" raport w tej sprawie przygotowany na zlecenie MSWiA w 2002 r., który miał wskazywać powiązania pomiędzy politykami z pierwszych stron gazet i handlem węglem, zaginął w tajemniczych okolicznościach. W raporcie miały się znaleźć m.in. szczegóły powiązań śląskiej bizneswoman Barbary Kmiecik, zwanej Alexis, z politykami i AWS, i SLD, bo korzyści z handlu węglem czerpano ponad politycznymi podziałami.
Firmom Alexis, która znalazła się nawet na liście najbogatszych Polaków, prokuratorzy, podobnie jak NIK, przyglądali się od wielu lat. Kmiecik nie została jednak formalnie oskarżona aż do lutego 2005 r. - a więc jeszcze za rządów SLD - gdy CBŚ zatrzymało ją w związku z podejrzeniem o oszustwo i płatną protekcję przy umowach na dotacje za szkody górnicze. Wkrótce wyszła na wolność, ale w maju 2005 r. prokuratura zainteresowała się umową zawartą w 1998 r. pomiędzy Kmiecik a jej przyjaciółką, wówczas jeszcze posłanką SLD Barbarą Blidą. W lipcu 2005 r. Alexis znów trafiła za kratki, tym razem w związku z umowami z Hydrobudową Śląsk. Jednocześnie były poseł SLD Ryszard Zając, postać niezupełnie świetlana i godna zaufania, zeznał, iż Kmiecik miała w kieszeni różnych polityków lewicy, m.in. Blidę.
Tymczasem do władzy doszło PiS i w marcu 2006 r. wszczęto formalnie śledztwo przeciw Blidzie, która wcześniej miała być tylko świadkiem na procesach przyjaciółki. Według późniejszych relacji Kmiecik zeznała, że Blida pomagała jej w interesach, w szczególności była pośredniczką w przekazaniu koperty z 80 tys. zł prezesowi Rudzkiej Spółki Węglowej. Kmiecik miała płacić za wyjazdy Blidy m.in. do Austrii i Włoch, kupować jej kosmetyki, ubrania, pożyczyć mercedesa i sfinansować remont domu w Szczyrku. Twierdziła przy tym, iż nie były to łapówki, tylko przyjacielskie podarunki. Po tych zeznaniach sąd uchylił Kmiecik areszt, a prokuratura wystawiła nakaz zatrzymania Blidy. 25 kwietnia 2007 r. troje funkcjonariuszy ABW wkroczyło rano do domu Blidów, a pół godziny później była posłanka SLD nie żyła - według oficjalnych informacji - zastrzeliła się z posiadanego legalnie rewolweru.
Polacy niemal natychmiast podzielili się w ocenie roli Blidy, działań prokuratury i ABW według poglądów politycznych. Zwolennicy PiS dają wiarę argumentom, że Ślązaczka zastrzeliła się najprawdopodobniej z poczucia winy, żadnych nacisków "z góry" nie było, tylko ABW zawaliła akcję, ale to z braku szkoleń, jak należy zatrzymywać osoby posiadające broń, co wkrótce nadrobiono. Przeciwnicy Kaczyńskich utrzymywali natomiast, iż Blidzie nic zarzucić nie było można, z Kmiecik wymuszano zeznania, szantażując ją aresztowaniem córki, cała akcja przygotowana była tylko po to, by Zbigniew Ziobro mógł zorganizować konferencję prasową, a posłanka zginęła zapewne w wyniku szarpaniny z agentką ABW.
Sprawę śmierci Ślązaczki, akcji ABW i działań śledczych oraz nadzorujących ich decydentów badała łódzka prokuratura, a potem sejmowa komisja śledcza. Prokuratura uznała, że winien jest tylko oficer dowodzący akcją, którego skazano na pół roku więzienia w zawieszeniu. Decyzję tę podtrzymywały potem sądy i prokurator generalny. Komisja doszła do całkiem odmiennych wniosków i pod jej wpływem wszczęto postępowanie o postawienie przed Trybunałem Stanu Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa Ziobry.
Niejednoznaczna jest także ocena wiarygodności zeznań śląskiej Alexis. W sprawie Hydrobudowy i wyłudzeń pieniędzy z dotacji za szkody górnicze Kmiecik i jej rzekomych wspólników uniewinniono. W 2011 r. skazano natomiast byłego śląskiego posła BBWR (Bezpartyjny Blok Wspierania Reform, zaplecze polityczne prezydenta Lecha Wałęsy - red.), który miał przekazać od Kmiecik 350 tys. zł. Jackowi Dębskiemu, ówczesnemu ministrowi sportu za załatwienie jej zięciowi posady w gabinecie politycznym ministra. Sama Kmiecik nie została oskarżona o dawanie łapówek, bo w nagrodę za ujawnienie korupcji skorzystała z klauzuli bezkarności.
@RY1@i02/2013/236/i02.2013.236.000002000.802.jpg@RY2@
Nic tak nie psuje państwa jak brak pamięci o skandalach
Małgorzata Werner
we współpracy z Centrum Cyfrowym przygotowuje bazę reakcji władz na afery w III RP, pisze również doktorat na ten temat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu