Uwłaszczenie wersja 2.0. Na jeziorach
Jeśli ludzie znaleźli sposób na życie, niech dalej funkcjonują - mówi o dzierżawcach wód polityk PiS
Przegłosowana przez Sejm i Senat zmiana ustawy o rybactwie śródlądowym powoduje, że obecni dzierżawcy będą mieli ułatwioną możliwość ich dalszego użytkowania - bez żadnych przetargów - przez kolejne lata. Nieistotne, czy dobrze gospodarowali dotychczas. Czy ryb w jeziorach jest więcej, czy mniej.
- To metoda na uwłaszczenie się dotychczasowych użytkowników rybackich na wodach publicznych, czyli należących do wszystkich - przekonuje Jacek Kolendowicz, redaktor naczelny "Wędkarskiego Świata", który zmiany prawa w dziedzinie rybołówstwa śledzi od lat.
Za ustawą zagłosowali wszyscy posłowie, a Senat naniósł tylko dwie drobne poprawki. - Z ramienia komisji rolnictwa i rozwoju wsi monitorowałem prace nad tą ustawą jako poseł sprawozdawca. Do jej wdrożenia została powołana podkomisja nadzwyczajna - mówi DGP poseł Zbigniew Babalski z PiS. - Do takiego rozwiązania przekonały mnie gospodarstwa rybackie. Chodzi o to, by ludzie, którzy przez lata inwestowali w tę działalność i znaleźli jakiś sposób na życie, mogli dalej funkcjonować. A jeśli gdzieś dochodzi do błędów, to proszę pamiętać, że nadzór nad wodami sprawują marszałkowie województw - wyjaśnia polityk. - Dlaczego walczyliśmy o przedłużenie umów w drodze bezprzetargowej? Podobne prawa mają koła łowieckie. Po prostu część inwestycji amortyzuje się np. 20 lat. Jeżeli jest dobry gospodarz na mieniu Skarbu Państwa, to po co go zmieniać? - pyta Andrzej Abramczyk, wiceprzewodniczący Związku Producentów Ryb.
Zupełnie inną opinię w tej sprawie mają samorządowcy z Mazur, którzy przesłali protest do prezydenta Bronisława Komorowskiego. Można w nim przeczytać, że "proponowana zmiana ogranicza dostęp do wód potencjalnym oferentom, którzy są w stanie zaoferować bardziej racjonalną gospodarkę prowadzoną w interesie Skarbu Państwa - ochrony zasobów i lokalnych społeczności. A w wielu przypadkach praktycznie eliminuje konkurencję". - Pod pismem podpisali się m.in. przedstawiciele Orzysza, Pisza, Giżycka i gminy Miłki - opowiada Dariusz Zacharzewski, rzecznik prasowy urzędu miasta w Orzyszu.
- System gospodarki wodnej stoi na głowie, odziedziczyliśmy go z poprzedniej epoki. Uwłaszczyli się w nim dyrektorzy dawnych państwowych gospodarstw rybackich - tłumaczy jeden z działaczy Polskiego Związku Wędkarskiego, który prosi o anonimowość.
Ustawa czeka na decyzję prezydenta. Termin jej podpisania upływa w najbliższy poniedziałek. Urzędnicy Kancelarii Prezydenta nie odpowiedzieli na nasze pytanie, czy Bronisław Komorowski ją podpisze.
@RY1@i02/2013/182/i02.2013.182.00000050a.802.jpg@RY2@
Michał Hetmanek/Reporter
Dyrektorzy gospodarstw rybackich z czasów PRL dalej je mają
Maciej Miłosz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu