Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Prokuratura to nie zbiór indywidualnych kancelarii

27 czerwca 2018

Nie ma już powodu, by ograniczać uprawnienia prokuratora generalnego do działań procesowych w konkretnych sprawach. Dziś ich brak budzi zdumienie zewnętrznych obserwatorów i trudno jest go racjonalnie uzasadnić

W wywiadzie dla DGP ("Prokurator generalny dzierży ster", DGP 164/2013) podsekretarz stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Michał Królikowski wyjaśnia, co spowodowało, w jego mniemaniu, konieczność opracowania nowego prawa o prokuraturze. Uwagi te brzmią przekonująco tylko wtedy, gdy nie skonfrontujemy ich z faktami. Obecnej ustawie zarzuca zwłaszcza arbitralność wyboru, jakiego rodzaju sprawy mają rozpoznawać prokuratury okręgowe i apelacyjne.

Dziś do zadań prokuratury okręgowej należy prowadzenie postępowań przygotowawczych w sprawach o poważne przestępstwa kryminalne i gospodarcze. W opracowanym w resorcie sprawiedliwości projekcie posłużono się tym samym pojęciem uzupełnionym jedynie o poważne przestępstwa skarbowe. Dla prokuratur apelacyjnych projekt przewiduje z kolei prowadzenie spraw o poważne przestępstwa korupcyjne. W dalszym ciągu ustawa będzie odwoływała się do nieostrego pojęcia "poważnej" sprawy.

Wystarczy zmienić regulamin

Właściwość prokuratur to, zdaniem ministra Królikowskiego, materia ustawowa, która nie może być regulowana aktami wykonawczymi. Jednak obecnie obowiązujące rozporządzenie ministra sprawiedliwości, wydane na podstawie ustawy, uzupełnia określoną w niej właściwość prokuratur apelacyjnych o przestępstwa terrorystyczne i inne, które ze względu na wagę sprawy winny być prowadzone na tym szczeblu. Zawiera też szczegółowe określenie, które spośród spraw o charakterze korupcyjnym powinny być toczone przez prokuratury apelacyjne.

Co więcej, projekt prawa o prokuraturze z 5 sierpnia przewidywał delegację dla ministra sprawiedliwości do określenia w rozporządzeniu kwalifikacji prawnej spraw należących do właściwości prokuratur okręgowych. Szczęśliwie w kolejnej wersji projektu wycofano się z tego pomysłu.

Przewidziano natomiast określenie w ustawie niektórych typów przestępstw decydujących o właściwości prokuratur okręgowych. Przyniesie to z pewnością niekorzystne zjawiska, takie jak spory kompetencyjne między jednostkami różnych szczebli, niepotrzebnie wydłużające postępowanie.

Zastanawia mnie przy tym, czy przed sformułowaniem tej propozycji ministerstwo zbadało, o ile wzrośnie liczba spraw w prokuraturach okręgowych i ilu prokuratorów potrzeba będzie do ich prowadzenia. Jeśli można ich znaleźć poprzez zmianę struktury prokuratur apelacyjnych i okręgowych, na przykład rezygnując z istnienia niektórych komórek organizacyjnych, bądź zmieniając wewnętrzne procedury funkcjonowania, to ministerstwo może zrobić to już teraz. Wystarczy nowelizacja regulaminu będącego rozporządzeniem ministra sprawiedliwości. I nie ma potrzeby czekać na cokolwiek.

Jeśli natomiast takich możliwości nie ma, trzeba powiedzieć wprost, że wprowadzenie tych rozwiązań spowoduje rozrost kadrowy prokuratur okręgowych i związane z tym zwiększenie wydatków na wynagrodzenia prokuratorów delegowanych do nich z prokuratur rejonowych.

Kierunek rejsu wyznacza minister

Wbrew sugestiom zawartym w wypowiedziach ministra Królikowskiego nikt nie tęskni za władczym modelem prokuratury. Przyznanie przełożonym kompetencji do wydawania poleceń czy zmiany decyzji podwładnych to przecież zarazem nałożenie obowiązku korzystania z tych uprawnień, gdy zachodzi taka potrzeba. O wiele łatwiej rozłożyć ręce i powiedzieć: nie mam takich możliwości.

Zasadnicze pytanie brzmi, czy prokuratura ma być zbiorem indywidualnych kancelarii prawnych, czy zwartą strukturą, szybko i skutecznie naprawiającą swoje błędy. Nie ulega wątpliwości, że społeczeństwo formułuje wobec prokuratury takie właśnie oczekiwania.

W konsekwencji trzeba wyposażyć prokuratorów przełożonych w odpowiednie uprawnienia. Nie należy obawiać się, że ich nadużyją. Oni też podlegają odpowiedzialności, a niezależności prokuratorów strzeże Krajowa Rada Prokuratury. Warto zauważyć, że nigdy dotychczas KRP nie stwierdziła naruszenia tej zasady.

Nie widzę więc nic złego w stworzeniu przełożonym możliwości nakazania odstąpienia od czynności naruszającej prawa. Powtórzę tezę, którą postawiłem uprzednio: patologie z przeszłości nie brały się z uprawnienia do wydawania formalnych i udokumentowanych poleceń. Wynikały z tego, że minister sprawiedliwości decydował o losie zawodowym prokuratorów. Mógł według własnego uznania powoływać i odwoływać prokuratorów sprawujących funkcje kierownicze. Mógł też awansować prokuratora, czasem o kilka szczebli, nie licząc się z opinią o jego pracy formułowaną przez innych prokuratorów.

Obecnie takiego niebezpieczeństwa już nie ma. Nie ma też powodu, by ograniczać uprawnienia prokuratora generalnego do działań procesowych w konkretnych sprawach. Było to uzasadnione wówczas, gdy prokuratorem generalnym był polityk. Dziś brak tych uprawnień budzi zdumienie zewnętrznych obserwatorów i trudno jest go racjonalnie uzasadnić.

Doszło więc do tego, że wprawdzie "Prokurator generalny dzierży ster", jak głosi tytuł wywiadu z Michałem Królikowskim, lecz kierunek, w jakim płynie statek (prokuratura), wyznacza kapitan (minister sprawiedliwości). Sternik ponosi przy tym odpowiedzialność za wszelkie błędy członków załogi, na których postępowanie nie ma realnego wpływu.

Patologie wynikały z tego, że o losie zawodowym prokuratorów decydował minister

@RY1@i02/2013/170/i02.2013.170.18300130d.804.jpg@RY2@

Ryszard Tłuczkiewicz

dyrektor Biura Prokuratora Generalnego

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.