Lub czasopisma. Reaktywacja
Komunikacja między rządzącymi a obywatelami byłaby znacznie prostsza, gdyby działań rządzących nie musiały wciąż podejrzliwie prześwietlać i wyjaśniać strony trzecie. Jednak muszą. Rządy demokratyczne zobowiązują się co prawda do tego, że w zamian za udzielone zaufanie podzielą się z obywatelami przebiegiem swoich działań. Rządzącym zdarza się jednak oszukać obywateli "dla ich własnego dobra". Ci nie są jednak całkiem bezradni - takie kłamstewka ktoś w końcu wynajdzie. W Stanach Zjednoczonych oszustwo było wielkie, polegało na szpiegowaniu milionów Amerykanów przez rząd USA. Znalazł się jednak Edward Snowden i zrozumiałym językiem przedłożył ludziom to, co rząd przed nimi zatajał. W Polsce mamy problemy na inną skalę, co nie znaczy, że nie ma się czym interesować. Bo chodzi o nasze emerytury.
Oto administracja stanęła przed koniecznością wyjaśnienia ludności, że minimalizacja/likwidacja OFE będzie w naszym interesie. Mądrzy ludzie z rządu napisali zatem cały specjalny raport, który ma nam rzecz całą wyjaśnić. Raporty są długie i trudne, tak więc odstraszają samą swoją formą. I o to chodzi. Łatwo potem rzucić dwa zdania z raportu na poparcie tez, które mają przekonać zwykłych obywateli do rządowych racji. I tak w raporcie znalazł się kuriozalny podpunkt, że nawet eksperci z Credit Suisse wróżą giełdom stagnację, co spisuje OFE na straty. Na szczęście wykrycie tego nadużycia nie grozi karą śmierci, tak więc polski Edward Snowden szybko się ujawnił, i przetłumaczył język urzędniczy na polski. Rafał Hirsch (gratulacje) szybko wytknął na swoim blogu, że raport Credit Suisse w ogóle nie dotyczy państw takich jak Polska. Odnosi się tylko do krajów rozwiniętych. Jego wartość merytoryczna sama w sobie też jest mocno dyskusyjna, a nadaje się raczej do działu "publicystyka". Użycie go w rządowym raporcie uzasadniającym ogromną zmianę całego systemu emerytalnego, w rozdziale o przerażającej nazwie "Nadchodzi świat niskich stóp zwrotu?", jest więc tyle nieuzasadnione, co śmieszne.
Czy to obala całą koncepcję likwidacji OFE? Nie. Jest o czym dyskutować i o czym decydować. Niemniej obywatel, przynajmniej ten niżej podpisany, czułby się bezpieczniej, wiedząc, że jego rząd nie ucieka się do takich chwytów jak podawanie wyrwanych z kontekstu źródeł, byle tylko na chybcika uzasadnić swoje działania.
@RY1@i02/2013/124/i02.2013.124.00000260a.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu