Wirus hazardu
Afera hazardowa wraca. Otóż prokuratorom i funkcjonariuszom Centralnego Biura Śledczego wyszło, że sprawa w 2009 r. jednak była. I że być może zamieszane w nią były najważniejsze osoby w państwie. Jednak niekoniecznie tylko te, o których się wówczas głośno mówiło.
Pamiętacie jeszcze te nazwiska? Zbigniew Chlebowski, prominentny szef klubu parlamentarnego PO, spotykał się w dziwnych miejscach z biznesmenem z branży hazardowej Ryszardem Sobiesiakiem i zapewniał, że da się załatwić, a Miro (Mirosław Drzewiecki, ówczesny minister sportu) jest w sprawę wprowadzony. Był jeszcze jego asystent, niejaki Marcin Rosół, który wsławił się m.in. tym, że załatwił pracę córce Sobiesiaka w Totalizatorze Sportowym. Pamięć ludzka jest zawodna, więc dobrze przypomnieć, o co wtedy szło. A chodziło o pisany na nowo art. 47a ust. 2, który wprowadzał 10 proc. dopłaty na cele sportowe dla kasyn, salonów gier i automatów o niskich wygranych. Ludziom z branży oczywiście zależało, aby dopłat nie było.
Taśmy z podsłuchanymi przez CBA rozmowami z lobbystami wypłynęły i rozpętała się dzika awantura. Polityczna. Zwołano komisję śledczą, która niczego nie wyśledziła. Szybko ją rozwiązano, śledztwo umorzono, bohaterowie afery z polityki przeszli do biznesu i mają się dobrze.
A teraz to... Ale tak to jest, jeśli choroby się nie wyleczy do końca, a wrzodu nie wytnie. Nawrót dolegliwości może przynieść komplikacje i doprowadzić do śmierci pacjenta. Nawet najlepsi fachowcy od politycznego PR go nie uratują.
@RY1@i02/2013/009/i02.2013.009.000000200.802.jpg@RY2@
Mira Suchodolska, sekretarz redakcji
Mira Suchodolska
sekretarz redakcji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu