Afera automatowa: Polską rządzi partia hazardowa
Rozpoczynamy cykl dotyczący najgłośniejszych afer korupcyjnych III RP. Przypomnimy, czego i kogo dotyczyły. Opiszemy, jak na nieprawidłowości reagowały dotknięte nią instytucje i wymiar sprawiedliwości. Sprawdzimy, czy w wyniku skandalu wprowadzono zmiany w systemie prawnym
Brzęk wypadających monet, mafiosi i skorumpowani politycy kojarzą się bardziej z amerykańskimi serialami niż budynkami na Wiejskiej, ale oskarżenia o związki posłów, mafii i hazardu stały się u nas w 2003 r. głośne. Słynne 2 mln dol. za uchwalenie ustawy w Sejmie, o których pisał w raporcie na temat korupcji w Polsce Bank Światowy, dotyczyło ustawy o grach losowych z 1992 r. Ustawę zmieniano wielokrotnie, aż w 1998 r. ruszyły prace nad nowelizacją. "Od lat 90. tylko jedno ugrupowanie w Sejmie nie zmieniało poglądów - partia hazardu" - pisał w 2002 r. tygodnik "Wprost".
Mimo że trwała w najlepsze afera Rywina, nowelizację uchwalono bez zbędnych antykorupcyjnych ceregieli. I być może sprawa domniemanych nieprawidłowości nie doczekałaby się zainteresowania, gdyby "Wprost" nie drążył tematu i nie opublikował latem 2003 r. zeznań najsłynniejszego polskiego skruszonego gangstera Jarosława Sokołowskiego. "Masa" twierdził w nich, że mafia pruszkowska przez lata doglądała interesów grupy polityków SLD. Ci z kolei dbali, by Sejm przyjął korzystne dla gangu akty prawne dotyczące automatów do gier.
Publikacja zainspirowała niezrzeszonego posła Zbigniewa Nowaka do zawiadomienia organów ścigania, że ówczesny przewodniczący klubu SLD Jerzy Jaskiernia przyjął 10 mln dol. łapówki w związku z pracami nad ustawą. Zaskoczeniem stało się zatem wystąpienie szefa ABW Andrzeja Barcikowskiego, który na zamkniętym posiedzeniu Sejmu w listopadzie 2003 r. oskarżył dziennikarzy o "patologiczny lobbing" i ostrzegał, że w najbliższym czasie na łamach gazet ukażą się zmanipulowane materiały ustawie hazardowej.
Wkrótce potem "Rzeczpospolita" opublikowała artykuł ujawniający szczegóły doniesienia posła Nowaka do prokuratury. Tego samego dnia "Gazeta Wyborcza" oskarżyła Jaskiernię, że stał na czele grupy posłów SLD przychylnej branży hazardowej, a "jego społeczny asystent Maciej Skórka miał tysiące takich automatów". W artykule "GW" znalazła się też informacja, że poprawkę obniżającą podatek od jednorękich bandytów zgłosiła posłanka SLD Anita Błochowiak. Sprawa, kto przygotował i zgłosił poprawkę obniżającą podatek z 200 do 50 euro, stała się przedmiotem sporu między SLD, które twierdziło, że zrobił to poseł PO (i bohater drugiej afery hazardowej) Zbigniew Chlebowski, a Platformą, machającą dokumentami na potwierdzenie, że poprawkę zgłosiła Błochowiak.
Mimo przedstawienia przez marszałka Sejmu białej księgi prac nad ustawą sprawa pozostała nierozstrzygnięta, bo posiedzenia podkomisji sejmowych, w których toczą się kluczowe prace nad ustawami, nie były nagrywane, ani protokołowane. A jak relacjonował uczestniczący w pracach nad ustawą urzędnik departamentu gier losowych Ministerstwa Finansów, "wszyscy posłowie byli otoczeni wianuszkiem lobbystów, którzy im podpowiadali. W pewnym momencie przewodniczący poprosił, żeby głosowali posłowie, a nie goście".
Afera automatowa zwróciła uwagę na niesprecyzowaną rolę asystentów społecznych posłów. Media oskarżały Macieja Skórkę, że dzięki przepustkom do Sejmu, które załatwiał mu Jaskiernia, ten były biznesmen z branży hazardowej mógł lobbować na Wiejskiej. Mimo potwierdzenia z Kancelarii Sejmu, że Skórka był zarejestrowany jako jego asystent, przewodniczący klubu SLD uparcie twierdził, że Skórki prawie nie zna i że rozmawiał z nim tylko... o piłce nożnej.
W ramach naprawy tego stanu rzeczy ówczesny marszałek Sejmu Marek Borowski wydał nowe zalecenia. Po pierwsze zlikwidował ewidencję społecznych asystentów prowadzoną w Kancelarii Sejmu i zmienił zasady wystawiania legitymacji asystentów: zamiast Kancelarii Sejmu miał wystawiać je osobiście poseł. Za brak prowadzenia ewidencji i odmowę jej udostępnienia nie groziły przy tym żadne sankcje, co trudno uznać za krok naprzód w nadzorowaniu lobbingu. Po drugie marszałek polecił przewodniczącym komisji sejmowych, by m.in. poprawki do projektu ustaw składać wyłącznie na piśmie, a do prac nad projektem ustawy dopuszczać tylko ekspertów zaakceptowanych przez komisję czy podkomisję.
Ostatecznie mimo wybuchowego potencjału afera automatowa rozeszła się dla SLD po kościach. Prokuratura z braku dowodów umorzyła śledztwo w sprawie korupcji przy uchwalaniu ustawy o grach losowych, a sam Jerzy Jaskiernia przez cały czas zeznawał w prokuraturze w charakterze świadka. Już wkrótce miało się wszakże okazać, że pierwsza afera hazardowa niczego polskich władz nie nauczyła.
Nic tak nie psuje państwa, jak brak pamięci o skandalach
@RY1@i02/2013/008/i02.2013.008.00000180h.802.jpg@RY2@
Małgorzata Werner
we współpracy z Centrum Cyfrowym przygotowuje bazę reakcji władz na afery korupcyjne w III RP, pisze również doktorat na ten temat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu