Naprawdę idziemy w złym kierunku
No i po OFE. Wystarczyło zrobić trochę krzyku wokół bogatych i nieuczciwych (innych bogatych - zgodnie z propagandą zarówno rządu, jak i PiS - nie ma) i największe prywatne instytucje finansowe w Polsce zostały przez polityków sprowadzone do roli karzełka - petenta. Prawdą jest, że wielkie centrale żyjące z łatwych, bo obligatoryjnie im przeznaczanych pieniędzy, roztyły się na łatwych zyskach i w momencie ataku okazały się niezdolne do skutecznej walki. Prawdą też jest, że system, w którym prywatne podmioty cieszą się prywatnymi pieniędzmi oddawanymi im pod przymusem, należało zreformować - i państwo jest od tego, aby takie reformy, prowadzone w imieniu obywateli, podejmować. To, co jednak właśnie się na naszych oczach stało, nie jest reformą, tylko zawłaszczeniem.
Bardzo lubię, nawet cenię, byłą minister Fedak. Zapisałem sobie na mankiecie fragment jej wypowiedzi z 2011 r. (flamaster, jak widać, odporny na pranie i wart polecenia, skoro napis wciąż się zachował): "To nie chodzi o nowe pomysły na OFE. W tej chwili w portfelu OFE jest ok. 230 miliardów złotych (chociaż może nieco mniej, bo znów straciły na giełdzie). Wyobraźmy sobie, że inwestowalibyśmy te pieniądze przez 10 lat w gospodarkę, np. w infrastrukturę czy politykę rodzinną. Być może wtedy Polska byłaby dziś w zupełnie innym miejscu. To jest olbrzymia kwota. (...) Gdyby te pieniądze zainwestować w infrastrukturę, rozwój kraju, to sytuacja Polski byłaby na pewno dużo lepsza". Pani minister już w rządzie nie ma - bo była za dobra na rząd Donalda Tuska po kolejnej rekonstrukcji - ale zobowiązania rządu, który dokonał najazdu na OFE, pozostają w mocy. Chciałbym zobaczyć, jak w ciągu następnych lat nasz rząd, ten sam, który nie potrafi uruchomić ogłoszonego z wielkim hukiem programu Inwestycje Polskie i który nie potrafi zatrzymać w Polsce energicznych młodych Polaków, z ogromnym talentem zainwestuje dziesiątki miliardów "emerytalnych" (i wirtualnych!) złotych. Oczywiście w innowacyjny rozwój.
Niestety, prawda o zabiegach wokół OFE jest smutna. Polska żyje od lat z dotacji Unii Europejskiej. Aby nie stracić w oczach Brukseli reputacji kraju stabilnego, potrzebna była korekta księgowego długu, wynikającego z takiego, a nie innego zapisu sum przetaczanych przez OFE. To straszne, że dostajemy od Zachodu pieniądze, a oddajemy mu emigrantów i że ta prosta prawda uwiera w Polsce tylko publicystów - malkontentów.
@RY1@i02/2014/148/i02.2014.148.000001900.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu