Pinokio z PiS, Pinokio z PO
Nie czują państwo ulgi, że za sprawą ("aferą"?) ujawnienia PO-wskich rozmów o Polsce stoją wielkie pieniądze? Nie zawiedziona miłość, nie brutalna intryga kolegów z partii, nie kaprys byłych agentów, tylko gruba, węglowa forsa. Pan biznesmen prześladowany przez rząd postanowił partii rządzącej odpłacić pięknym za nadobne - tak chyba wyglądała najgłębsza warstwa tej ciemnej historii, jeżeli wierzyć doniesieniom "Gazety Wyborczej". Jak by to powiedzieć - konkret.
Trudno pochwalać kogokolwiek, kto w złej intencji podsłuchuje kogokolwiek. Nie ma powodu, aby czynić z polityków wyjątek od tej reguły - ani z biznesmenów. W cieniu radości jednych ("ale się PO kompromituje") i obrony poprzez atak drugich niknie niemiły obraz relacji państwa i przedsiębiorców, który wyłania się z rozmów tych, którzy o praktyce państwa sporo wiedzą. Polskie Inwestycje Rozwojowe służą celom propagandowym. Firma dająca rynkowi tani węgiel musi zostać ujarzmiona przez rząd, który wie lepiej, ile ma węgiel kosztować i kto ma go produkować. W 2005 r., w tej ostatniej pięknej kampanii wyborczej naszej Polski, dwie wielkie partie opozycyjne szły do wyborów z tą samą zapowiedzią uproszczenia prawa i likwidacji układzików (PO) lub układu (PiS) oraz wprowadzenia "przyjaznego państwa". Jak pamiętamy, a właściwie, jak powinniśmy pamiętać, obie te partie oszukały nas bez żenady. W latach rządów PiS o uproszczeniu prawa nawet się nie zająknięto, premier Tusk za to zająknął się nawet kilka razy, co jednak przyniosło w realu ten sam skutek. Przedsiębiorca był i jest przedstawiany w propagandzie rządowej, PiS-owskiej czy tuskowskiej jako chytrusek, przed którym państwo musi chronić Polaków. I PiS, i PO deklarują, że chcą uwolnić energię Polaków, lecz i PiS, i PO w tej sprawie po prostu kłamią. Powinny trafić na śmietniczek historii, ale dzięki zręcznym sztuczkom to jedna, to druga partia prezentuje siebie jako lek na zło niesione przez Tamtych, a ciemny lud to kupuje. Zamiast rewolucji moralnej, która w 2005 r. wydawała się tak blisko, mamy wojnę niemoralnych z niemoralnymi i, co najdziwniejsze, zupełnie nam to wystarczy. Czasem ktoś (jakaś świnia zresztą) podsłucha ich, a jakaś pazerna czwarta władza wypuści ich wypowiedzi w świat, ale nasze oburzenie trwa krótko. Mam podejrzenia, że ci, którzy mogliby się mądrze wściec i faktycznie obalić rządy Pinokiów, po prostu dawno już wyjechali do Anglii.
@RY1@i02/2014/123/i02.2014.123.00000220a.802.jpg@RY2@
Jan Wróbel dziennikarz i publicysta
Jan Wróbel
dziennikarz i publicysta
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu