Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Już nie wiszę na słupach

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

trzy pytania do eksperta

@RY1@i02/2014/112/i02.2014.112.08800030a.802.jpg@RY2@

Jarosław Krajewski radny m.st. Warszawy

Startował pan do europarlamentu, plakaty były widoczne w mieście. Już pan je posprzątał, czy "wisi" pan jeszcze na jakimś słupie?

Przyznaję, że nie wszystkie miejsca posprawdzałem. Porządkami zajęli się wolontariusze, którzy pracowali w sztabie wyborczym. Wiem, że mam na to 30 dni. I chociaż plakaty wisiały tylko w miejscach wyznaczonych na ten cel przez władze miasta, to i tak sprzątnąć muszę je ja. Najprościej usunąć plakat przypięty pinezką do płyty spilśnionej. Trudniej zlikwidować ten klejony. Jednak, jak mówię, sztab przyjaciół działa.

Przecież już pana pozaklejali na tych wyznaczonych słupach np. plakatami dotyczącymi wydarzeń kulturalnych, pikników, koncertów...

No właśnie. Najlepiej, mówiąc żartem, jakby mnie wszędzie zakleili. Problem usuwania mojego wizerunku ze słupów ogłoszeniowych rozwiązałby się sam. Choć do końca nie mamy wykładni prawnej, co się stanie, jeśli plakat naklejony na moim, wyborczym, zostanie usunięty...

I pojawi się pan znów na słupie albo latarni za kilka tygodni. Co wówczas?

Na latarni się nie pojawię, bo tam plakatów nie umieszczałem. Co do wyznaczonych miejsc - może być problem. Obowiązują terminy, w których reklamy muszą zniknąć. Za niedostosowanie się do zaleceń prawnych grożą kary. Nie przewiduję jednak problemów.

Jak pan ocenia tegoroczną akcję reklamującą kandydatów na europosłów?

Była w stolicy delikatna i bardzo kulturalna. W sumie mieliśmy 99 kandydatów ze wszystkich list. Plakaty reklamowe, banery wisiały zazwyczaj w miejscach wyznaczonych przez miasto, przy szkołach, w których znajdowały się komisje wyborcze. Twarze kandydatów nie atakowały mieszkańcow agresywnie z każdego miejsca. Co ciekawe, tylko sporadycznie zdarzały się przypadki zaklejania kontrkandydatów. Do rzadkości należało też zamazywanie czy zrywanie plakatów. Choć zdarzały się takie przypadki. Ogólnie była to jednak czysta kampania.

Rozmawiała Monika Górecka-Czuryłło

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.