Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka

Pytanie nie do prawnika

28 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Co tam słychać w Warszawie, panie prezesie? To pytanie nierzadko kierują do mnie przypadkowo spotkani znajomi z moich okolic. Odpowiadając, trudno mi ostatnio zasłonić się zwrotem ze znanego powiedzenia, o przystawianiu ucha z różnych stron. Bo dziś, bez względu na to, gdzie to ucho przyłożyć (nie tylko w stolicy, choć w niej szczególnie) - prawie wszyscy mówią o tym samym; i niemal zawsze i wszędzie - źle. Co tak jednolicie (a jedność wszak zdarza się rzadko) bulwersuje, a nawet straszy? To prawo - choć słowo to wypowiadane jest w rożnych kontekstach.

Kontekst najważniejszy to państwo prawa. Za takie uważa się państwo, w którym rządzi się w ramach prawa, a nie takie, w którym rządzący przede wszystkim zmieniają prawo i ustanawiają je wyłącznie pod swoje kampanijne cele. To pierwsze państwo daje poczucie stabilności i bezpieczeństwa pojmowanego szerzej niż bezpieczeństwo socjalne (choć przecież bez lekceważenia tegoż). To drugie - w którym żyjemy niestety od jakiegoś czasu - oceniane jest jako chwiejne i niezapewniające bezpieczeństwa.

Stabilność państwu prawa zapewnia faktyczny ład konstytucyjny, a nie tylko spisane - choćby leksykalnie jak najstaranniej - postanowienia ustawy zasadniczej. Słowo "zasadnicza" dla określenia rangi prawa zapisanego w konstytucji nabrało w całym kończącym się roku - nie tylko w ostatnich tygodniach - szczególnego znaczenia. Demokratycznie legitymowanej władzy nie można rzecz jasna całkowicie odbierać możliwości rządzenia prawem - poprzez stanowienie i zmiany ustaw zwykłych. Pod jednym warunkiem: że te zwykłe nie czynią - i czynić nie będą - szkody tej ustawie, którą nazwaliśmy zasadniczą; dopóki ta nie ulegnie zmianie z woli suwerena.

O tym ostatnim też mówi się już bardzo dużo.

Suweren bywa w swej społecznej strukturze podzielony i choćby z tego względu różnie może oceniać sprawujących w danym czasie rządy. I państwo prawa zapewnia suwerenowi prawo do takiej oceny i jej wypowiadania. W państwie, w którym rządzi się prawem koniunkturalnie stanowionym, bez szacunku dla ładu konstytucyjnego, suweren staje się jedynie manipulowaną przez kolejno zmieniające się rządy, bliżej nieokreśloną masą. Obserwując twarze uczestników obu ubiegłotygodniowych demonstracji i słuchając ich wypowiedzi udzielanych mediom, dosłuchałem się przede wszystkim obawy, a nawet lęku przed tym, co może nastąpić. Tak postrzegam dzisiejszego polskiego suwerena.

Co pan, mecenasie, jako prawnik, sądzi o tym wszystkim, co się teraz dzieje? - pytają mnie znajomi prawnikami niebędący. - To trudne pytanie - mówię. Długo nie miałem na nie odpowiedzi. Dziś już mam. Pomógł mi były prezes Trybunału Konstytucyjnego, sędzia w stanie spoczynku Jerzy Stępień. "Proszę nie pytać prawnika, co sądzi o bezprawiu. Proszę pytać tych, którzy bezprawie czynią" - powiedział w jednym z telewizyjnych wywiadów.

Ale jest i inny kontekst złego mówienia o prawie - to opinie o prawnikach. Jedną z przyczyn pejoratywnego oceniania prawników jest zarzucanie im wygłaszania odmiennych opinii w tej samej sprawie. No cóż, taka ich publiczna i zawodowa misja. Niekiedy skutkująca tym, że występują przed sądami i trybunałami w obronie tych, których uczynki polegające na łamaniu prawa prywatnie potępiają, a przynajmniej nie są skłonni chwalić. Gorzej dla opinii o prawnikach, jeśli to oni czynią bezprawie.

Ponieważ felieton ten ukaże się w porze bezpośrednio przedświątecznej, pragnę zakończyć go życzeniami. Życząc Państwu wszystkiego dobrego - a mam na myśli przede wszystkim dobre państwo prawa. Wtedy poprawiać się powinny opinie o prawie i prawnikach... i o politykach też.

@RY1@i02/2015/248/i02.2015.248.183000900.802.jpg@RY2@

Dariusz Sałajewski

prezes Krajowej Rady Radców Prawnych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.