Na Śląsku już wybory
O górnikach najgłośniej jest wtedy, gdy pod ziemią zginą ludzie albo gdy protestują, nie daj boże w Warszawie. W dobrym tonie wśród polityków jest też udział w barbórkowej biesiadzie. O programie dla Śląska słyszeliśmy w styczniu, gdy pani premier osobiście jeździła gasić pożar po protestach związanych z zapowiedzią likwidacji kopalń. Wczoraj rząd ogłosił go na specjalnym wyjazdowym posiedzeniu. O planach wobec regionu mówiła też opozycyjna kandydatka na premiera. Znów przez wszystkie przypadki odmieniano słowo "priorytet". Powody najazdu na Śląsk polityków prosto wyjaśnił Dominik Kolorz, szef śląsko-dąbrowskiej Solidarności: "Każdy wie, że kto wygrywa wybory na Śląsku, ten wygrywa wybory w kraju", skarżąc się jednocześnie, że nikt ze związkowcami owego programu nie konsultował. Śląsk to z jednej strony 4 mln głosów w wyborach, z drugiej - potencjalna groźba protestów pracowników wielu branż, które radzą sobie kiepsko.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.