Daniny w politycznym sosie
Komentarz tygodnia
Podatki nie zajmują się polityką. Polityka podatkami - owszem. A sezon wyborczy wzmaga to jednostronne zainteresowanie. Stąd pewnie informacje, że rządowy projekt głębokich zmian w ordynacji został zamrożony, by nikogo (przed wyborami) nie urazić. Jednocześnie jednak kandydaci na prezydenta prezentują przemyślenia na temat danin publicznych. Na stole jest już przygotowany wcześniej projekt starającej się o reelekcję głowy państwa. Nie będzie łatwo przelicytować bardzo popieranych przez przedsiębiorców zmian, w myśl których wątpliwości mają być rozstrzygane na korzyść podatnika. Ale już teraz można iść o zakład, że praktyka stosowania proponowanej reguły będzie niezwykle interesująca. Z jednej strony można bowiem uznać, że prawo podatkowe składa się z prawie samych wątpliwości (stąd tyle rozbieżności w interpretacjach, także dotyczących identycznych lub podobnych spraw, oraz w orzecznictwie). Z drugiej - kiedy fiskus przystępuje do działania, to sprawia wrażenie, jakby nie miał żadnych wątpliwości, co powinien zrobić - więc nie ma też czego rozstrzygać.
Oczywiście, żelaznym punktem programu (a właściwie niektórych programów) będzie obniżenie podatków. Zaproponowała to także Magdalena Ogórek, która chce bronić podatników przed nadmiernym fiskalizmem i opresyjnym państwem, m.in. zmieniając prawo. Kandydat największej partii opozycyjnej zasugerował, że w przeciwieństwie do urzędującego prezydenta sprzeciwiłby się podwyżce VAT (tej tymczasowej, lecz trwającej już kilka lat). Z kolei reprezentant mniejszej partii koalicyjnej mówi (jak wszyscy) o uproszczeniu przepisów podatkowych, nie wykluczył też zwolnienia z PIT rodzin z co najmniej trójką dzieci. Inni wspominają o podniesieniu kwoty wolnej od podatku, czyli zmniejszeniu obciążeń. Na drugim biegunie są właściwie tylko deklaracje - bez szczegółów - dotyczące walki z wyprowadzaniem zysków przez międzynarodowe korporacje do rajów podatkowych (bez odniesień jednak do obowiązujących już przepisów o zagranicznych spółkach kontrolowanych, a także planowanej, ale zamrożonej we wspomnianym na wstępie projekcie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania) oraz zwiększeniu obciążeń w odniesieniu do dużych koncernów.
Wątek podatkowy przewija się w programach wszystkich kandydatów, lecz zasadniczo ma symboliczne rozmiary. Brakuje choćby jednego konkretnego projektu z rzetelnym szacunkiem potencjalnych kosztów i korzyści (finansowych, społecznych itd.) z wdrożenia proponowanych rozwiązań. Problem polega jednak na tym, że w gruncie rzeczy nie chodzi o podatki, lecz wyłącznie o politykę.
@RY1@i02/2015/041/i02.2015.041.18300020a.802.jpg@RY2@
Krzysztof Jedlak szef Gazety Prawnej
Krzysztof Jedlak
szef Gazety Prawnej
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu