Ewa Kopacz na miarę wyspy Tuska
Ewa Kopacz nie jest ani nie będzie Margaret Thatcher czy Viktorem Orbanem. Jest po prostu Ewą Kopacz. Łatwo być prorokiem: pani premier, czego się nie dotknie, rozwiąże problem połowicznie. Lepiej niż wielu innych, gorzej niż bajkowa "polska Taczer". Jej rozwiązywanie problemów górnictwa doprowadziło do tego, że cztery przeznaczone do wygaszenia kopalnie zostały przeznaczone do restrukturyzacji, czyli częściowego wygaszenia przed sprzedażą albo zamknięciem. Wielkie osiągnięcie? Na pewno nie. Wielka porażka? Nie. Kopalnie, które nie należą do właściciela prywatnego, nigdy nie osiągną całkowitej przejrzystości finansów, skoro ich cele też nie są jasne z punktu widzenia ekonomicznego. Podobnie jak górnicze emerytury, które nie są tym samym, czym emerytury np. nauczycieli, bo, podobno nieuchronnie, muszą być "specyficzne".
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.