Dziennik Gazeta Prawana logo

Agencja nie z tej ziemi

28 czerwca 2018

Usiąść i płakać. Urzędnicy, od których zależą dopłaty unijne, czekali na wytyczne od nowych przełożonych, a doczekali się jedynie masowych zwolnień. Pieniędzy wciąż nie widać, nie będzie za co siać. A zrozpaczeni rolnicy nie wiedzą, czy przeczekać zmiany na gorsze, czy sprzedawać ziemię i uciekać, gdzie pieprz rośnie

Nie tak dawno temu był sobie w mieście kierownik powiatowy, a na wsi był sobie rolnik. Były sobie jego hektary i były sobie regularne dopłaty z Unii Europejskiej. Dopłaty unijne wystarczały na nasiona, nawozy, naprawę traktora i na zatrudnienie dodatkowych rąk do pracy na czas siewów i zbiorów. I tak kierownik pilnował, żeby wnioski o dopłaty w odpowiedniej formie i odpowiednim czasie trafiły do kogo trzeba, a rolnik spokojnie zajmował się uprawą ziemi. Ziemia odwdzięczała mu się całkiem przyzwoitymi zbiorami, a dochód państwa rósł. Eksport kwitł, po polską, dobrą i tanią żywność przyjeżdżali Niemcy, Czesi i Ukraińcy.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.