Zawód podwyższonego ryzyka
Prokuratura Zbigniewa Ziobry trzyma w szachu kilkudziesięciu menedżerów państwowych spółek z czasów koalicji PO-PSL.
Organy ścigania prowadzą w tej chwili przynajmniej kilka postępowań, w których przedmiotem zainteresowania śledczych są działania menedżerów różnego szczebla. W tym prezesów i ich zastępców zarządzających spółkami kontrolowanymi przez państwo w czasie, gdy premierem był Donald Tusk, a potem Ewa Kopacz.
- Niepokoję się, ale też wierzę, że na końcu profesjonalizm się obroni - mówi Paweł Tamborski, w przeszłości wiceminister Skarbu Państwa oraz szef Giełdy Papierów Wartościowych.
Tamborski był oskarżany przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, że w 2014 r. zbyt tanio sprzedał akcje chemicznej spółki Ciech zmarłemu przed dwoma laty Janowi Kulczykowi, wtedy najbogatszemu Polakowi. Śledztwo w tej sprawie rozpoczęło się już za rządów PO-PSL. Nikomu jednak jak dotąd nie postawiono zarzutów. Podobnie jest w postępowaniach dotyczących informatyzacji PZU czy inwestycji miedziowego koncernu KGHM w kanadyjską Quadrę.
- Nie przypominam sobie takiego nagromadzenia postępowań ze strony prokuratury. To dodatkowy czynnik ryzyka dla menedżerów w spółkach Skarbu Państwa, szczególnie że wiara w bezstronność sądów będzie spadać - mówi Wiesław Rozłucki, prezes GPW w latach 1991-2006. ⒸⓅ A4
Tomasz Jóźwik
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu