Dziennik Gazeta Prawana logo

Szydło słusznie oskarża Francję. Ale Zachód nie traktuje jej słów poważnie

28 czerwca 2018

Bartłomiej Radziejewski dowodzi, że ani rządowi PiS, ani Komisji Europejskiej nie zależy na wygaszeniu konfliktu

Jak załagodzić spór z Komisją Europejską?

Polski rząd wpędził się w ślepy zaułek. Konflikt, toczący się głównie wokół relokacji uchodźców i naruszeń praworządności, jest na rękę KE, która przy okazji rozpycha się kompetencyjnie i próbuje odzyskać znaczenie utracone w ostatnich latach w wyniku międzyrządowej ewolucji UE. A w Polsce znajduje wygodnego przeciwnika, który jest izolowany w Europie i nie podnosi podstawowych argumentów, których można użyć.

Jakich?

Choćby proceduralnych wątpliwości co do zasadności kroków przeciwko Polsce. Na przykład podejmowania na forum Rady UE kwestii praworządności w ramach spraw różnych, odkąd KE zorientowała się, że nie ma wystarczającej liczby koalicjantów do działania zgodnego z procedurą ochrony praworządności. Z punktu widzenia procedur unijnych to wątpliwe, jeśli nie skandaliczne, a mimo to polski rząd tego nie zanegował. A zamiast tego typu argumentów mamy permanentny show na użytek wewnętrzny, obronę oblężonej twierdzy przed złą Brukselą. To nie znaczy, że nie ma w tym pewnej racji. Sam mam wątpliwości, czy UE powinna się takimi sprawami zajmować, zwłaszcza w sposób, w jaki to robi. Ale tak ostentacyjne i nieskuteczne stawianie sprawy, np. w sprawie uchodźców, gdzie w drobnej kwestii kładziemy Reytana, pozwalając jednocześnie, żeby o sprawach ważniejszych, jak stały mechanizm relokacji, rozmawiano bez nas, służy kształtowaniu retoryki o Polsce bronionej przez rząd przed zewnętrznymi zakusami.

Jak to wpływa na naszą pozycję w UE?

To niebezpieczne, zwłaszcza w związku z dążeniami KE i Francji do tworzenia nowej Unii w oparciu o strefę euro, w którym to scenariuszu stara UE, zapewne z Polską w składzie, obumrze. Jest ryzyko, że pozostaniemy w izolacji, ponieważ małe kraje, na które nasz rząd tak liczy, mówiąc o Trójmorzu, chętniej dołączają się do głównego nurtu, co pokazał objazd Emmanuela Macrona po regionie. Uznają one, że lepiej być trzeciorzędnym krajem w obrębie aspirującego supermocarstwa niż trzeciorzędnym krajem w szarej strefie między nową UE a Rosją. My jesteśmy za duzi na klasycznego klienta państw zachodnioeuropejskich, a za mali, by zorganizować alternatywny ład de facto poza UE. Gdybyśmy potrafili wykorzystać niechęć Niemiec do małej, francuskiej UE, można by podjąć z nimi grę. Tymczasem my, nie wiedzieć czemu, podnosimy akurat kwestię reparacji.

A może po naszej stronie szwankuje retoryka? Politycy nie dostosowują argumentów do rozmówcy, stosując styl wiecowo-publicystyczny, który nie znajduje zrozumienia u eurokratów. Słowakom i Węgrom wychodzi to lepiej.

Inne państwa też kombinują, by przyjmować jak najmniej uchodźców, ale robią to tak, by nie ściągać na siebie gniewu i uwagi. Mówią, że się zgadzają, ale realizują te obietnice tak niemrawo, że niewiele z tego wynika. Różnica między przyjęciem tysiąca a zera uchodźców w skali dużego kraju, jakim jest Polska, nie jest demograficznie poważna. Natomiast w sensie politycznym jest ona olbrzymia, ponieważ staliśmy się symbolem awanturnictwa i eurosceptycyzmu, unijnym chłopcem do bicia. W efekcie gdy premier Szydło słusznie oskarża Macrona o rozbijanie UE, stając w obronie tradycyjnych wartości europejskich, nikt nie traktuje jej poważnie. To dorobek naszej dyplomacji ostatnich lat. Kwestię uchodźców można tymczasem załatwić na wiele sposobów. Choćby powoli przyjmować niewielu z nich w zamian za rezygnację ze stałego mechanizmu relokacji. Ale przy sondażach wskazujących, że przygniatająca większość Polaków jest przeciwna jakimkolwiek uchodźcom, mamy do czynienia z silnym narzędziem polityki wewnętrznej. W wymiarze rozgrywki z opozycją podnoszenie tej sprawy jest dla PiS wygodne. W wymiarze strategicznych interesów Polski - szkodliwe.

@RY1@i02/2017/177/i02.2017.177.00000030c.801.jpg@RY2@

fot. materiały prasowe

Bartłomiej Radziejewski redaktor naczelny "Nowej Konfederacji"

Rozmawiał Michał Potocki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.