Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie znachora, lekarza nam potrzeba

24 lipca 2017

Abstrahując od tego, jakie kontrowersje konstytucyjne, ustrojowe i polityczne - oraz, z drugiej strony, jakie nadzieje - wzbudza nowa ustawa o Sądzie Najwyższym, jest ona po prostu złym prawem. Źle napisanym. Nieprawdopodobne, ale regulacja, której znaczenia dla władzy i opozycji z niczym chyba porównać nie można (bo żadna inna po 1989 r. nie wzbudzała takich emocji), jest niedoróbką. Legislacyjnym bublem, zdaje się w rozmiarze XXL (i nie chodzi o widoczny na pierwszy rzut oka błąd z liczbą kandydatów na I prezesa SN przedstawianych prezydentowi). Ktoś może sądzić, że to nie ma większego znaczenia; że to nic w porównaniu z wątpliwościami o wiele poważniejszej natury, wokół których toczy się spór polityczny. Albo - z drugiej strony - że wszystko da się naprawić i nie warto z powodu jakichś braków i ułomności wstrzymywać koniecznej, zasadniczej reformy. Ale to niezupełnie tak. Niechby ustawa o SN - i każda inna - była choćby i rewolucyjna, ale niech stanowi przynajmniej legislacyjny majstersztyk.

Pozostało 91% treści
Nie pozwól, by umknęło Ci to, co najważniejsze.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.

Możesz anulować w dowolnym momencie.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.