Opozycyjni śledczy zwierają szyki
Koniec rozpamiętywania doznanych krzywd, czas na pracę u podstaw, w tym przygotowanie nowych przepisów o prokuraturze - to plan Lex Super Omnia z Krzysztofem Parchimowiczem jako oficjalnym prezesem organizacji na czele
112 członków stowarzyszenia z całej Polski zebrało się w miniony weekend w Warszawie, żeby wybrać władze i przeprowadzić bilans porządków panujących w prokuraturze od 4 marca 2016 r., czyli momentu wejścia w życie kontrowersyjnej reformy. Zdecydowana większość uczestników zgromadzenia to właśnie byli funkcyjni i śledczy z najwyższych szczebli, którzy na własnej skórze odczuli walec zmiany politycznej warty (stowarzyszenie liczy ok. 150 osób). Jak można było jednak usłyszeć w kuluarach, po okresie roztrząsania doznanych niesprawiedliwości przyszedł czas na autorefleksję oraz realne działania: od pracy u podstaw nad nowymi propozycjami regulacji dotyczących ustroju prokuratury po wspieranie prokuratorów karanych postępowaniami dyscyplinarnymi za niepopularne wśród przełożonych decyzje procesowe czy odważne wypowiedzi medialne.
- Musimy unikać dawania pretekstów do używania wobec nas sformułowania "salon odrzuconych" - apelował prok. Krzysztof Parchimowicz, dotychczas "techniczny" szef organizacji, już oficjalnie niemal jednogłośnie wybrany na prezesa zarządu. - Potrzebny jest też dialog z ludźmi, żeby nie mówiono, że zajmujemy się tylko sami sobą - dodawał szef Lex Super Omnia.
Trudne początki
Dziesięcioosobowe kierownictwo organizacji zdominowali oskarżyciele zdegradowani przez prokuratora generalnego (m.in. Jarosław Onyszczuk, były wiceszef stołecznej jednostki apelacyjnej, dziś pracujący w rejonie, czy Katarzyna Kwiatkowska, przeniesiona do okręgu ze szczebla apelacji) i ci, którzy mieli możliwość wyboru stanu spoczynku (prok. Andrzej Kaucz i prok. Iwona Palka). Ale pojawiły się w nim też nowe, młodsze twarze, takie jak dr Michał Mistygacz, zastępca prokuratora rejonowego Warszawa-Śródmieście, oraz prok. Paweł Pik z jednostki regionalnej w Gdańsku, jedyny członek stowarzyszenia, który uzyskał awans w erze Zbigniewa Ziobry. - To tylko dowód na to, że polityce dobrej zmiany w prokuraturze sprzeciwiają się nie tylko ci bezpośrednio nią pokrzywdzeni - słyszymy od jednego z uczestników zgromadzenia.
Krótki staż i trudne początki (sama rejestracja trwała osiem miesięcy z powodu piętrzących się błędów proceduralnych wynajdowanych przez referendarzy sądowych) stowarzyszenie rekompensuje sobie szerokim wsparciem ze strony prominentnych przedstawicieli frontu opozycji wobec rewolucji w wymiarze sprawiedliwości uskutecznianej przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Na walnym zgromadzeniu prokuratorskiej organizacji wystąpili zarówno byli ministrowie sprawiedliwości - prokuratorzy generalni - Aleksander Bentkowski czy Włodzimierz Cimoszewicz, jak i aktywni parlamentarzyści - wicemarszałek Sejmu Barbara Dolniak z Nowoczesnej oraz senator Piotr Zientarski i poseł Borys Budka z PO. Ten ostatni przyznał zresztą, że również jego ugrupowanie ponosi część odpowiedzialności za stan, w jakim znalazła się prokuratura, gdyż nie zdołano uchwalić dla niej nowoczesnej ustawy, która nadałaby PG odpowiednie narzędzia kierownicze. - W efekcie wielu polityków oskarżało go o rzeczy, na które nie miał wpływu - dodał Budka.
Sam Andrzej Seremet, pierwszy i ostatni niezależny szef prokuratury (otrzymał status honorowego członka Lex Super Omnia), w swoim wystąpieniu zgodził się, że formacja ta funkcjonuje dziś pod silnym wpływem liderów partii rządzącej. - Kierownictwo prokuratury wycofuje się rakiem ze ścigania przestępstw politycznych - oceniał Seremet. Dostało się także przywódcom związku zawodowego, który po zbliżeniu z szefostwem PK swoją dynamiczną wcześniej aktywność zdecydowanie poskromił. - Rewolucjoniści zmietli elity, żeby zająć ich miejsce - skwitował były PG. Podobnie krytyczne głosy wobec związkowców, oskarżanych o to, że przyjęli lepsze stanowiska w zamian za zejście z drogi nowej ekipie rządzącej, można było często usłyszeć w kuluarach.
Bilans sytuacji
Swoje wsparcie dla Lex Super Omnia przyszli wyrazić również szefowie dwóch największych organizacji sędziowskich: sędzia Irena Kamińska ze stowarzyszenia Themis oraz sędzia Krystian Markiewicz z Iustitii. Ten ostatni docenił zwłaszcza głos prokuratorskich kontestatorów w sprawie reformy sądownictwa oraz zaprosił ich do formującej się właśnie społecznej komisji kodyfikacyjnej.
Szczegółowy bilans sytuacji w prokuraturze po reformie PiS, poparty statystykami i konkretnymi przykładami, przedstawili prok. Kaucz i prok. Palka. - Dużo jeżdżę teraz po Polsce i wszędzie słyszę o chaosie organizacyjnym na każdym szczeblu, że kadra kierownicza nie ma doświadczenia. Prokuratorzy mówią mi, że zachłyśnięci dobrą zmianą są tylko ci, którym otworzyła się szybka ścieżka awansowa, a wcześniej nie mieli na to szans albo z powodu braku doświadczenia, albo źle ocenianej pracy - mówił prok. Kaucz.
Prokurator Palka zwróciła z kolei uwagę m.in. na to, jak fikcyjne okazały się w praktyce przepisy nakładające na każdego śledczego obowiązek prowadzenia lub nadzorowania postępowań przygotowawczych w sprawach karnych oraz oskarżania przed sądem. - Osoby pełniące funkcje prokuratorów regionalnych, ich zastępców oraz naczelników wydziałów organizacyjno-sądowych w ciągu roku nie brały udziału w rozprawach sądowych lub zarejestrowano na nie jedną sprawę, w tym wspólnie z innym referentem - tłumaczyła prokurator (tak wynika z informacji uzyskanych w trybie dostępu do informacji publicznej).
Zbliżyć się do sądownictwa
Równie mało obiecująco przedstawiają się osiągnięcia całych jednostek. Ze statystyk wynika, że wśród spraw prowadzonych przez prokuratury regionalne, z założenia odpowiedzialne za ściganie głównie najpoważniejszej przestępczości gospodarczej, postępowania o przestępstwa finansowe na szkodę wielu pokrzywdzonych to margines (blisko 40 proc. ich spraw to śledztwa dotyczące błędów medycznych).
W swojej uchwale programowej prokuratorzy z Lex Super Omnia zapowiedzieli przede wszystkim zainicjowanie prac nad przepisami normującymi status i sposób działania prokuratury w przyszłości. - Chcielibyśmy ją zbliżyć do sądownictwa. Prokuratorzy powinni skupić się na wykonywaniu czynności oskarżycieli publicznych przed sądem - przekonywał prok. Onyszczuk, podkreślając też, że policja powinna z kolei wykazywać większą inicjatywę w sferze dochodzeniowej.
@RY1@i02/2017/102/i02.2017.102.18300080b.801(c).jpg@RY2@
Bilans prokuratorskich roszad kadrowych w dobie dobrej zmiany
Emilia Świętochowska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu